Ogrody
-
Powsin – rosarium i ogród botaniczny
Pani Smolińska kilkakroć w tym roku była w rosarium ogrodu botanicznego w Powsinie. Plon tych niezwykle udanych łowów właśnie możemy podziwiać w tym wpisie. Mnie najbardziej zachwyciły zdjęcia owoców róż. Rzadko bywamy w rosariach jesienią niesłusznie mniemając, że nie ma tam nic godnego uwagi. Przy okazji możemy sprostować wiele nieprawdziwych opinii obiegowych, często powielanych w literaturze fachowej. Autorzy na ogół nie mają możliwości weryfikowania pewnych sądów , że tak powiem u źródła. I tak okazuje się, że Nevada, wbrew temu co możemy znaleźć w tzw. literaturze – zakłada owoce zupełnie się nie przejmując tym, co też o niej piszą fachowcy.
Kolekcja róż obejmuje kilka części położonych w różnych miejscach ogrodu. Zaprezentowane gatunki i odmiany ukazują różnorodność uprawianych róż, od tych znanych przed tysiącami lat do ostatnich nowości hodowców z całego świata. Gromadzone są odmiany hodowli polskiej. Posadzono ponad 170 odmian róż historycznych, obecnie rzadko znajdujących się u uprawie. Wśród nich są róże damasceńskie, portlandzkie, burbońskie, remontanty i wiele innych. Zwracają na siebie uwagę przede wszystkim bardzo rzadko spotykanym u współczesnych odmian kształtem i silnym zapachem kwiatów. Można poznać tutaj wiele odmian ze wszystkich grup róż oraz ich cechy mające znaczenie w dla późniejszego zastosowania w praktyce.Najbardziej różnorodną i bogatą grupą są róże parkowe. Zgromadzono także bardzo bogatą kolekcję róż okrywowych, ponad 140 odmian i gatunków. Ogółem spotkamy tam ponad 700 taksonów zgromadzonych na powierzchni 3,5 ha.Wszystkie fotografie możemy oglądać dzięki uprzejmości Pani Smolińskiej, rok 2012.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
-
Przy ceglanym murze.
W środku Włodawy, oparty o stary ceglany mur znajduje się piękny, przytulny i bardzo zadbany ogród Pani Elżbiety Kowalczuk. Oczywiście królują w nim róże. Są to współczesne mieszańce, prawie wszystkie w wiktoriańskim stylu. Ogród również utrzymany jest w tej konwencji z umiejętnie i trafnie dobranymi bylinami świetnie uzupełniającymi róże, które występują tu w wiodącej roli. W ogrodzie tym zdecydowanie brakuje rozrośniętych róż pnących , które mogłyby w pełni podkreślić walory i zalety tegoż muru. Właścicielka ogrodu zdaje sobie z tego sprawę , ale brak takich krzewów które mogłyby zdecydowanie zakreślić tło dla pozostałych nasadzeń wynika z tego, że jest to ogród bardzo młody. Myślę, że już w tym roku powinno się to diametralnie zmienić.
-
Regent’s Park i Queen Mary’s Garden
Regent’s Park znajduje się częściowo w City of Westminster, a częściowo w London Borough of Camden. Teren obecnego parku o powierzchni blisko 200 hektarów, dawniej znano jako Marylebone Park, jednak w 1538 Henryk VIII odebrał je opactwu Barking i przekształcił w ogrodzone rowem, tereny myśliwskie. W parku powstało kilka domów, jezioro, a także kanał Regent’s Canal.
W 1835 roku za panowania Jerzego IV, park został częściowo otwarty dla zwiedzających. W 1811 roku jeszcze jako regent zatrudnił Johna Nasha, który wywarł gromy wpływ na kształt XIX w Londynu, do zaplanowania parku. Był on twórcą słynnego Marble Arch. Przebudował również Royal Pavillion w Brighton. . W roku 1835 park został częściowo otwarty dla zwiedzających.Interesujące, ciepłe fotografie z wizyty w Queen’s Mary Garden, przysłał Pan Kazimierz Łakomski. Oto one:
Regent’s Park,to ogromne ogólnodostępne tereny sportowe do uprawiania sportu na świeżym powietrzu. Będzie on miejscem zakończenia trasy zawodów kolarskich podczas olimpiady 2012. Trasa przebiegać będzie przez najpiękniejsze miejsca Londynu, w tym Hampstead Heath, i zakończy się w Regent’s Park przed widownią liczącą 3000 fanów
W Regent’s Park znajduje się największa w Londynie przestrzeń dla pasjonatów sportu, a na północy parku znajduje się londyńskie zoo. Również na północy parku znajduje się Primrose Hill, doskonały punkt widokowy z którego mamy przepyszne widoki na Westminster i miasto.
Park składa się z z zaprojektowanych dwu kolistych obszarów. Zewnętrznego i wewnętrznego /inner circle/. Nas najbardziej interesował będzie ten wewnętrzny, założony na planie koła, ogród różany położony w centralnej części parku utworzony w latach 30 XX wieku i nazwany Queen Mary’s Garden. Rośnie tutaj około 30000 krzewów róż w ponad 400 odmianach. A teraz fotografie Tomka Ciesielskiego
-
Rosarium Grace Kelly
Jest to niewielki ogród różany położony w środku wielkiego miasta, otoczony blokami, schowany w okolicy Port de Fontvieille na terenie parku o tej samej nazwie na zachodnim brzegu Monako. Interesująca jest historia powstania tego ogrodu i ogólnie miejsca gdzie jest zlokalizowany. Otóż park ów powstał w roku 1984, na terenie, gdzie jeszcze pół wieku temu szumiało morze. Do głębokiej na 35 metrów zatoki zrzucano tysiące ciężarówek skał uzyskiwanych między innymi z poszerzania drogi z Nicei, jak też żwir z delty Rodanu.Łącznie przywieziono tutaj 8 mln m3 gruntu. Pozyskano w ten sposób 22 ha terenu z czego 4ha przeznaczono na ogród różany.Rośnie w nim około 4000 róż reprezentujących około 150 odmian. Przed posadzeniem , na warstwie żwiru i kamieni ułożono geowłókninę a na niej 80cm. humusu. Ogród ten jest ogólnie dostępny, otwarty dla publiczności a bramy są szeroko otwarte od świtu do zmierzchu. Jest on jednocześnie bardzo zadbany. Pięknie utrzymany trawnik, który jest tłem dla róż, starannie przystrzyżono. Opryski przeciw chorobom grzybowym stosuje się jedynie prewencyjnie a preferuje się zwalczanie szkodników metodami biologicznymi. Jednakże sława która go poprzedza jest przesadzona i każdemu kto się by tam specjalnie wybierał, odradzam taki pomysł. Nie znajdziemy bowiem żadnych rzadkich i nadzwyczajnych okazów. 90% odmian to mieszańce herbatnie a 90% z nich to odmiany hodowli francuskiej. Szum medialny, który zakłóca odbiór owego zjawiska we właściwych proporcjach bierze się z faktu iż założył go książę a nie Kowalski oraz z faktu, że ku pamięci Grace Kelly a nie Kowalskiej. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że ocena ogrodu nie powinna zależeć od tego kto go projektował i dla kogo ale od jego walorów estetycznych. I tak należałoby do tego zjawiska podejść. Jest to estetyczny, niewielki – jakieś 4 ha – ogród różany, zawierający okazy cenne raczej z punktu widzenia rodziny Grimaldi niż z punktu widzenia rosomanes. Nie zawiera w sobie też szczególnych walorów kompozycyjnych. Zaskakuje również całkowity brak róż piennych tak chętnie używanych przez projektantów dla organizowania przestrzeni. Jedyne co mnie w tym założeniu ujęło jest to, że leży ot tak w środku blokowiska i jest miejscem ogólnodostępnym dla każdego. Nadto jeszcze mieszkańcy owych bloków mają fantastyczny widok z góry.Krzewy do ogrodu różanego zostały przesłane w darze od największych rosarian z całego świata.
xxxxxxxxxxxxxJako stary filatelista wspomnę jeszcze, że ogród upamiętnia również stosowny znaczek pocztowy wydany przez pocztę Monaco – który możemy zobaczyć na fotografii obok, jak też kilka róż z tego ogrodu.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Fotografia wejścia , pochodzi ze strony nicemonaco. Mnóstwo fotografii ciekawych informacji znajdziemy na stronie *dr. Giuseppe Maza* .
Ogród ten, nosi obecnie imię tragicznie zmarłej księżnej Monaco Grace Kelly. która jest upamiętniona posągiem dłuta Keesa Verkade’a. Jednak w momencie gdy był otwierany przez księżną, nadano mu imię Francisa Meillanda.
-
Rosarium L’Hay
Wszystkie fotografie: Elżbieta i Marian Sołtys. rok 2011.
Miasteczko L’Hay-les Roses, znajduje się 8,5 km od centrum Paryża. Drugą część swojej nazwy otrzymało w roku 1914 a zawdzięcza ją słynnemu ogrodowi różanemu. Ogród różany w L’Hay został prawie w całości zaprojektowany przez Juliusza Gravereaux i jego syna Henry’ego w roku 1899 a wspomagani byli przez słynnego architekta krajobrazu Eduarda Andre.
Kilka słów o Eduardzie Andre/1840 -1911/. Jego kariera rozpoczęła się gdy wygrał konkurs na projekt Sefton Park w Liwerpool. Pracował w na ogół w Paryżu – między innymi jako szef ogrodu w Tiulleries. Na przełomie wieków, przyjął zlecenie na realizację kilku ogrodów od arystokracji polskiej. I tak przyczynił się do realizacji parku w Samostrzelu i ogrodów w Potulicach. Tworzy też cztery ogrody na Litwie, na przykład w Landwarowie i Połądze.
Ale wracajmy do L’Hay. Tu przyczynił się do stworzenia geometrycznego ogrodu w stylu francuskim. Tak to narodził się pierwszy na świecie ogród różany , gdzie jedyną rośliną ozdobną jest róża. Róże pokazywane są tu nie tylko jako krzewy. Pokazywany jest też różny sposób ich prowadzenia. Była to rewolucja w sztuce ogrodniczej. Był to także pierwszy na świecie zbiór ‘żywych’ róż. Dziś rośnie ich tam około 3200 odmian.W szczytowym okresie rozwoju rosarium, w roku 1910 rosło tu 8000 odmian. Najprawdopodobniej wszystkie dostępne wówczas odmiany. Rosarium w kształcie jaki obecnie znamy pochodzi właśnie z 1910 roku gdy to razem z synem Henrym przeprojektowują i powiększają rosarium nie naruszając struktury zaproponowanej przez Eduarda Andre. Najgorszy okres dla rosarium to lata od śmierci Juliusa do roku 1936, wtedy to gmina przejęła ten teren od właścicieli. W tym czasie z powodu braku opieki bezpowrotnie przepadła ogromna część zbiorów. Zwłaszcza odmian wrażliwych.
Ryciny powyżej pochodzą z dzieła Juliusza Gravereaux z roku 1902 zatytułowanego ” Les Roses Cultivees a L’Hay”, w którym zinwentaryzował całość nasadzeń rosarium na ten czas. Wstęp do tego dzieła napisał Andre Theuriet z l’Académie Française a w nim czytamy:
“Ten ogród różany, jest jednym z cudów paryskich przedmieść. Schowany w starożytnym dużym parku, który tworzy wspaniałe ściany osłonowe wygląda to jak opowieść o Śpiącej Królewnie. Musisz przejść przez duży pas zieleni i lasów by przedostać się do miejsca gdzie jest położony , gdy przejdziemy przez zarośla pełne cienia przekroczymy trawniki dochodzimy do progu słonecznego płaskowyżu, co zachwyt!. Bogactwo kolorów rozpościera się nie tylko na ziemi, ale biegnie girlandami,łukami i portykami tworzy przestronne i głebokie altany.Właściciel tego raju róż, pan Gravereaux , jest mędrcem. Po wycofaniu się z działalności gospodarczej, postanowił skorzystać ze swojego prawa do wypoczynku po królewsku i postanowił poświęcić się kultowi królowej kwiatów.”
Jules Gravereaux urodził się 1 maja 1844 r. w Vitry-sur-Seine – a zmarł 23 marca 1916 roku w Paryżu, Pracę zawodową rozpoczął w roku 1864 w galanterii Aristide Boucicault i jego żony, którzy to założyli potężną dziś firmę handlową Bon Marche. Szybko awansuje. Już w roku 1871 zostaje członkiem zarządu firmy . W sierpniu 1873 roku, ożenił się z Laure Thuillier Państwo Boucicault nie mieli dzieci i po śmierci, męża Pani Boucicault zapisała wszystkie swoje akcje Le Bon Marché swoim pracownikom na podstawie ich stażu pracy. Obecny w firmie od początku, Jules Gravereaux dziedziczy znaczną ich część. Przechodzi więc na emeryturę w 1892 roku w wieku 48 lat. Już pracując dla Le Bon Marché zainteresował się różami podczas wyjazdu służbowego do Lille. W 1892 roku kupił dużą nieruchomość w L’Hay powstaje tu ogród różany złożony początkowo z 1600 odmian. Jak możemy przeczytać na stronie internetowej poświęconej rosarium, na początku nic nie zapowiadało, że będzie to ogród gdyż pan Juliusz zajął się fotografią. Do tego stopnia, że nie wychodził z domu. Zaniepokojona tym małżonka, chcąc go namówić by zażywał więcej ruchu,sugeruje mu by zajął się ogrodem.Tak to narodził się pomysł na ogród różany.W roku 1994 zaczyna zakładać swoją kolekcję i rozpoczyna próby hybrydyzacji. Gdy kolekcja przekracza 1500 odmian zaprasza do współpracy przy jej uporządkowaniu Eduarda Andre. Istniejąca już kolekcja podyktowała E.Andre ostre warunki projektowania. Tworzy więc trójkąt o powierzchni 2,5ha otoczony altanami pergolami i kratami. Jego ogród różany wypełniony architekturą ogrodową i rzeźbami jest arcydziełem precyzji i równowagi, ujawnia mistrzostwo jego kompozycji. J. Gravereaux był też pomysłodawcą cyklicznych imprez pod nazwą Teatru Róż. W tym celu nawet wybudował w swoim prywatnym rosarium stosowną budowlę
Budowli , która możemy podziwiać na fotografii obok / z Illustration z roku 1907/ już nie ma, została rozebrana w roku 1970 z powodu złego stanu technicznego . W latach 1906 1912 odbywały się tu plenerowe spektakle, nazwijmy to umownie teatralne , choć właściwszym określeniem byłoby powiedzieć - imprezy kulturalne. W owym czasie było to dość powszechnie organizowane, ale Jules nadał tym imprezom swoisty niezwykły klimat . Dekoracjami były tu korony drzew i girlandy kwitnących róż. Inaugurując działalność owego teatru 17 czerwca 1906 roku wystawiono spektakl sławiący piękno róży w reżyserii Emila Langlada wystawiony siłami amatorów , członków stowarzyszenia Les Rosati.Ten teatr powstały jeszcze w 1776 roku zaprosił Gravereaux do zorganizowania spektaklu w swoim Théâtre de Verdure . Natomiast Jules Gravereaux z amatora staje się wytrawnym kolekcjonerem a jego reputacja nie sobie równych. Nic więc dziwnego , że w 1900 roku został zatrudniony przez Jean-Claude Nicolas Forestier do pomocy w tworzeniu publicznych ogrodów różanych w Château de Bagatelle , Ogrodowi temu Gravereaux podarował 1200 róż. W 1901 roku Ministerstwo Rolnictwa poprosiło go, by zebrał dziko rosnące rośliny z rodzaju Rosa oraz te wykorzystywane w ogrodnictwie i produkcji przemysłowej olejku różanego. Zaczął od misji na Bałkanach . Po powrocie do L’Hay, postanowił wyhodować nowe odmiany róż do produkcji perfum, które ułatwiają proces destylacji. Pracował nad hybrydami Rosa rugosa i opracował odmiany ‘Rose à parfum de L’Hay “, między innymi . Stworzył 27 nowych odmian, głównie do produkcji olejku różanego. W 1911 r. Gravereaux pomógł odtworzyć kolekcję róż Josephine de Beauharnais w jej Château de Malmaison. Zostaje też odznaczony Legią Honorową za zasługi dla rolnictwa ze szczególnym uwzględnieniem zasług przy przywracaniu uprawy róż dla celów przemysłowych.
Do rozarium L’Hay, zajrzałem na początku czerwca 2011. Piszę zajrzałem, gdyż byłem tam zaledwie kilka godzin a przecież specjalnie dla tych odwiedzin zaplanowałem pobyt w Paryżu. Miałem być w tym rosarium tak długo, dopóki wszystkiego nie sfotografuję. W praktyce okazało się , że wystarczy kilka godzin i oboje z żoną zrobiliśmy pełną dokumentację. Faktem jest ,że pogoda nie dopisała. Najpierw była wczesna i ciepła wiosna, która spowodowała przyśpieszenie kwitnienia a potem wredna pogoda niszczyła wszystko to co kwitło. W rezultacie z tego na czym mi najbardziej zależało nie sfotografowałem prawie nic, a to co było, nie nadawało się do robienia studyjnych fotografii. W rezultacie duża część zdjęć wygląda jak antyreklamy .To jednakże tylko część problemu. Druga kwestia to stan samego rosarium. Nie wydaje mi się by osoba zarządzająca tym skarbem kultury/chyba Francuzi mają za dużo skarbów kultury/ zdawała sobie sprawę z wagi powierzonego jej skarbu. Nie wnikając w szczegóły , mogę powiedzieć, że nie wygląda to dobrze. Architektura ogrodowa stłoczona na tym w końcu niewielkim obszarowo miejscu przytłacza róże. Nie one sa tu najważniejsze. Jakże daleko w tym rosarium od ducha Gertrudy Jekyll. To co tam zobaczyłem, sprawdziłoby się gdyby na tym miejscu szalały róże. Tak nie było. Dominowało więc poczucie bezsensu. Po co nagromadzono tyle tych rzeźb, altanek, trejaży czy kratek. Dla kogo? Lokatorzy rachityczni, chorzy, źle pielęgnowani. Nieporozumienie.
Przeglądając internet w poszukiwaniu ciekawych informacji o rosarium, natrafiłem na kilka fotografii Pana ukrywającego się pod nickiem Wilfred B.. Zgodził się na wykorzystanie jego fotografii. Robił je we wrześniu 2010. Odczucie podobne bo i z nich wyziera smutek i nostalgia.
I jeszcze jedno, najważniejsze. Pustki. Brak ludzi. Dla kogo to wszystko? – chciałoby się zapytać. Gdy weszliśmy do rosarium nie było nikogo. Ani zwiedzających , ani personelu. Nikt nas o nic nie spytał. Biletu wejściowego nikt nie żądał.Potem, w południe pojawiła się jakaś wycieczka, która po kilku minutach zniknęła. Żałość i opuszczenie. Również na fotografiach Wilfreda nie ma ludzi. Widać ocena moja nie jest odosobniona. Turyści tu nie przyjeżdżają. Nie mają po co, nikt na nich nie czeka. Gdy porównam to z tłumami w Sangerhausen czy z radosnym gwarem Mainau …
I jeszcze raz rozarium L’Hay widziane przez Pana Wilfrida.B. który wyraził zgodę na umieszczenie swoich fotografii z Picassa.
-
Rosarium w Baden bai Vien
Wszyscy zapewne słyszeli o niemieckim uzdrowisku Baden Baden. Czy to z z filmów czy to z kart dziewiętnastowiecznych powieści. Niektórzy wiedzą też o rosarium w Baden Baden. Ale zapewne tylko nieliczni pasjonaci słyszeli o rosarium w Baden k. Wiednia. Ten brak w wiedzy należy koniecznie uzupełnić. Z wielu powodów. Przede wszystkim dlatego , że jest stosunkowo blisko a miejsce jest niebywale urokliwe. Pomijając uroki samego uzdrowiska/letniska/ Baden, położonego około 25km na południe od Wiednia, znajdziemy tam cudowny cienisty, doskonale utrzymany stary park ,położony rzekłbym w sercu natury. Jak zobaczyłem naturalnie bijące samodzielnie źródełko, to wprost nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Gdzie i kiedy ja widziałem w Polsce naturalne źródło!? Park, który zwiera dla każdego rosomanes skarb nieoceniony. Różankę. I to jaką! W ciągu dwu tygodni miałem okazję widzieć rozaria we Francji na Słowacji w Czechach i właśnie to Austriackie. Chcę tu jednoznacznie stwierdzić , że niemiecka szkoła ogrodnicza a w tym konkretnym przypadku sztuka uprawy róż przewyższa zdecydowanie to wszystko co miałem okazję podziwiać gdzie indziej. Dorodność róż a przede wszystkim ich zdrowotność wprost zachwyca. To nie jest przypadek. Pogoda w czasie kwitnienia róż w tym roku była katastrofalna i równie zła dla wszystkich, ale w rosariach wiedeńskich czy tu właśnie w Baden nie dało się tego praktycznie odczuć. Inna sprawa, że wcześniejsza ciepła wiosna spowodowała przyśpieszenie wegetacji i na ten przykład w rosarium L’Hay jak zajechałem to było już pozamiatane. No cóż, rezerwacji hoteli i lotów, robionych z półrocznym wyprzedzeniem nie dało się cofnąć. Wróćmy do naszego Baden k. Wiednia. Przyjechałem tam wiedziony sławą kolekcji róż Geschwinda zawierającej około 50 odmian. W parku wśród róż, otulona dwiema rabatami różanymi – jedna złożona z Gruss an Tepliz a druga z Rotkappchen ustawiono w roku 1983, pomnik Geschwinda. Tak więc przywiodła mnie tu kolekcja róż wyhodowanych przez Geschwinda.Od roku 1986 dyrektorem rosarium jest Gerhard Weber, który we współpracy z Eric Unmuthem wielkim stopniu przyczynił się do stworzenia tej kolekcji. I nie zawiodłem się . Zobaczyłem to co chciałem.Szkoda tylko, że przyjechałem tydzień za późno i było już prawie po kwitnieniu. Fotografie, które Państwo zobaczą będą jednakże miały swój walor. Pokażą one róże Geschwinda u swego schyłku. Bardzo boleśnie daje się tu odczuć ich krótkotrwałość kwitnienia i niejednokrotnie brzydkie starzenie się. W pełni kwitnienia i w dobrej pogodzie prezentują się zjawiskowo Jednakże nie umieją ładnie przekwitać. Kwiaty nie czyszczą się same zostawiając mumie a liście dostają wtórnych zakażeń od gnijących i opadających płatków. W tym sensie fotografie te spełnią swoją rolę. Zawsze fotograf pokazuje nam najwyższe piękno. A później uprawiając z trudem zdobytą krasawicę przeżywamy bardzo bolesne rozczarowanie.Praktycznie nie robiłem planów ogólnych , skoncentrowałem się na różach i starałem się oddać jak najwierniej ich kształt i kolorystykę kwiatu. Czasem pokrój krzewu, bądź fakturę liścia. W miarę wklejania fotografii tekst będę poszerzał. W dalszej kolejności dodam fotografie do istniejących opisów odmianowych i dopiero zimą będę dodawał nowe opisy odmianowe.
Teraz trochę historii. Rosarium w Baden wypełnia Doblhoffpark założenie ogrodowe w stylu angielskim, zostało założone na powierzchni 8 ha. Posadzonych jest tu około 30 000 krzewów róż i 1000 odmian. Jest to największe rosarium w Austrii. Założone zostało w roku 1969 a zaprojektował je Wiktor Moldhammer. Prace przy zakładaniu rosarium prowadzone były przez dwa lata 1967-1969. Nie jest to pierwsze rosarium w Baden. Zajmujący się historią ogrodów Thomas Baumgarten pisze, że już w XIX wieku o ogrodzie pałacu Habsburgów Weilburg istniał ogród różany zniszczony w czasie II wojny.Głównym elementem dzisiejszego ogrodu różanego jest ogród barokowy.
I druga część.
-
Rosarium w Malmaison
Temat ten zaledwie dotknąłem przy opisie róży Souvenir de la Malmaison. Czas nadszedł by poświęcić mu więcej uwagi.
Marie – Josephe Rose Tascher de la Pagerie/1763 – 1814/ , późniejsza cesarzowa Francji Josephine, urodziła się na francuskiej wyspie Martynice gdzie jej rodzina miała plantację trzciny cukrowej . Powszechnie znana była jako Rose, dopiero Bonaparte zaczął nazywać ją Josephine.W młodym wieku została wysłana do Francji , gdzie też w 1779 roku, poślubiła młodego Vicomte Alexandre de Beauharnais ,niezbyt przyjemnego młodego człowieka. Mieli dwoje dzieci, syna Eugena i córkę Hortensję. Ale trwa rewolucja i Alexandre trafił na gilotynę. Natomiast Rose miała wiele szczęścia, że nie poszła w jego ślady, gdyż po pięciu dniach aresztu została uwolniona. Marie Joseph Rose Beauharnais i jej dwoje dzieci cudem uniknęli śmierci, ponieważ jej przyjaciółka Comtesse Therese de Fontenay ochroniła ją. Ściślej mówiąc jej mąż- Jean Lambert Tallien, który był jedną z kluczowych postacią rewolucji.
Józefina, wkrótce poznaje młodego i obiecującego żołnierza, Napoleona Bonaparte . Był to niepozorny, zaniedbany snob, szalenie ambitny, który właśnie poszukiwał żony, która by mogła awansować go społecznie. Szybko zorientował się , że szczupła ,pełna wdzięku Joséphine miała właściwe koneksje. Nadto Józefina otrzymała znaczne odszkodowanie za straty poniesione w czasie jej uwięzienia w Bastylii, co pozwoliło jej stać się silną ekonomicznie, niezależną kobietą. Ślub wzięli w 1796 roku.Ich wspólne życie było trudne, czasami z powodu niewierności po obu stronach i różnicy zdań dotyczących pieniędzy.Nie dochowali się wspólnych dzieci i to będzie przyczyną ich rozwodu w 1809 roku.Joséphine kupuje dworek Malmaison w 1799 roku. Była to nieruchomość bardzo zaniedbana. Dawna kolonia trędowatych, osiem kilometrów na zachód od centrum Paryża. Posiadłość obejmowała prawie 150 hektarów lasów i łąk . Po powrocie, z kampanii egipskiej Bonaparte był wściekły żonę za ten zakup, na który wydała niemałą fortunę bo aż 300 000 franków , nadto potrzebny był kapitalny remont , który pochłonąć miał fortunę. Malmaison jednak przyniesie im wielkie szczęście. Małżonek z czasem polubił to miejsce i sam znacznie powiększył ją dokupując tysiąc hektarów. Zatrudnił dwu młodych architektów: Fontaine i Percier do restauracji domu. Młodzi fachmani chwacko się spisali, co możemy dziś stwierdzić oglądając muzeum napoleońskie .Niebawem też stanęły ogromne, zaprojektowane przez Pierre Joseph Redouté szklarnie – na wzór tych z Kew Gardens. Ogrzewane były przez 45 pieców dla ochrony roślin stale kwitnących.
Cała posiadłość stała się z czasem jednym, wielkim naturalistycznym parkiem w stylu angielskim. Rosły tam unikalne egzemplarze drzew i krzewów sprowadzone z całego świata. Z drugiej strony przez swój charakter kolekcjonerski był to rodzaj ogrodu botanicznego założonego jako park w stylu angielskim.Jednakże wśród wszystkich roślin jakie tam spotkamy, dominuje róża.
Olśniewająca historia podboju przez róże naszych ogrodów rozpoczyna się jeszcze przed Josephine i to na dokładkę poza Francją (Anglia, Holandia) a zwłaszcza w tym drugim kraju. Różany kwiat nabiera szlachetnego wyglądu w połowie XVIII wieku. Wszyscy wielcy panowie chcą mieć ją w swoich ogrodach i parkach, przechodzi do wnętrz domów, w których staje się powszechnym motywem zdobniczym rzemiosła artystycznego. Józefina, która zainaugurowała XIX wiek z taką gracją, była córką drugiej połowy XVIII wieku i jemu zawdzięcza swój smak i kulturę rosarium Malmaison.
Tak jak Rotschildówna , po tym gdy to nazwano różę jej imieniem widziała wszystko na różowo, tak Józefina, zwana w młodości Różą /jej drugie imię/zakochała się w tej roślinie. Nie była to łatwa miłość. W owym czasie róża dopiero co zaczynała wyłaniać się z ogrodów ziołowych i warzywnych gdzie to spełniała funkcje czysto utylitarne. Odmiany uprawne, jako rzekłem, dopiero zaczynały się wyłaniać. Siłą rzeczy w kolekcji dominują gatunki, których zgromadzono w Malmaison ponad 200. Praktycznie cały znany wówczas świat różany.
[SinglePic not found]Powszechnie za Juliusem Gravereaux, który zinwentaryzował ogród Malmaison na początku XIX wieku, powtarza się bezwiednie, że rosarium to, w okresie swej świetności liczyło około 250 odmian. Profesor Francois Joyaux stanowczo rozprawia się z takim widzeniem tematu. Pyta podchwytliwie . Czy jest możliwe jest , by cesarzowa Józefina mogła pogodzić się z tym, że kolekcję większą ma np. urzędnik poczty Dupont. Wprawdzie urzędnik niezwykły , ale gdzie mu do cesarzowej. I podaje, że zakupy Józefiny w latach 1808, 1809 sięgnęły 2500 egzemplarzy. Musiało więc w rosarium być nie mniej jak 500-800 gatunków i odmian. Z całą też pewnością jej kolekcja gatunków była podówczas najświetniejszą w ówczesnym świecie.
Tak się przyjęło, że autorzy piszący o różach jedni po drugim bezwiednie przepisują pewne twierdzenia zbytnio nie zastanawiając się nad tym co też czynią. I jam tu nie bez grzechu. Jednym z takich jaskrawych przykładów jest przypisywanie zbyt wielu przymiotów Józefinie. Owszem stworzyła ona różane imperium w Malmaison, ale trzeba wyraźnie tu powiedzieć, że wcale nie była to kolekcja najważniejsza, ani też pierwsza. Kolekcja ta jest po prostu najbardziej znana , ponieważ kiedy Jules Gravereaux , twórca ogrodu różanego L’Hay podejmie się w latach 1910 – 1912, trudu inwentaryzacji odmian istniejących w pierwszym Empire, będzie miał w ręku rękopis w którym zinwentaryzowane zostały róże w kolekcji ogrodowej Soucelles. W tejże miejscowości w Anjou, rezydował Jean Baptiste Menage /1744 – 1832/, który to restaurując swoją posiadłość i przebudowując okoliczny park , stworzył w nim aleję różaną w latach 1790 – 1810 – a tym samym ważną kolekcję róż. Wprawdzie wspomniany dokument zaginął, jednak zostawił po sobie ślad istnienia wielu starych odmian jak: Duc de Guiche czy Assemblage de Beaute.
Tylko ciągu zaledwie jednego roku, Josephine potrafiła wydać blisko 2600 funtów na zakupy z angielskich szkółek Kennedy’ego i Lee , mimo wojny z Wielką Brytanią . Pomimo morskiej blokady,Admiralicja brytyjska przyznała glejt , przepustkę dla firmy Kennedy i Lee by mogła dostarczyć nowe chińskie róże do Malmaison . Ogrody Józefiny w Malmaison były prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem konstytuującym popularność róż w XIX wieku .
Nie będę się rozpisywał o samym rosarium, gdyż nie wiemy jak wyglądało, nie wiemy też na dobrą sprawę jakie odmiany w nim rosły, dlatego też skupię się na trzech tematach ważnych dla rozwoju hodowli róży.
I. Spotkanie się tak wielu odmian, bardzo różnych w swoim charakterze, musiało zaowocować nowymi rozwiązaniami hodowlanymi. Daleko idące konsekwencje miała zwłaszcza obecność róż chińskich. Do stworzenia róż powtarzających kwitnienie i tak by doszło . Niezależnie od tego czy by istniało rosarium Malmaison czy nie, ot stało by się to jakoś później i niekoniecznie we Francji. Niemniej jednak fakty są takie , że to kolekcja Józefiny z wszystkimi najważniejszymi wówczas różami chińskimi stała się decydującym katalizatorem zmian jakie nastąpiły w świecie róż.
II. Skupienie w jednym miejscu tak ogromnego i zróżnicowanego materiału genetycznego wymagało fachowej opieki. Nic więc dziwnego, że pracuje tam, będący głową ogrodników Andre Dupont, wcześniejszy szef Ogrodu Luksemburskiego. Współpracują z nim André de Vilmorin i Jacques -Louis Descement. Ten ostatni wyhodował np. 150 odmian róż galijskich, które to z pewnością zasiliło ogród Józefiny. Mają wspaniałe pole do wykazania się inicjatywą i pomysłowością. I wykorzystują tą szansę . Po śmierci Józefiny rozjeżdżają się po kraju, ale to czego się nauczyli , co widzieli, idee jakie wykiełkowały w ich głowach w tym czasie, zostaną zaszczepione w całym kraju. Z postaciami A.Duponta i Descemeta wiąże się postać Viberta, który wróciwszy z wojaczki ranny podczas oblężenia Neapolu, zakłada w Paryżu sklep w pobliżu którego może podziwiać kolekcję Duponta. Gdy po absolutnej klęsce Napoleona z powodów politycznych Descemet musi wyjechać z kraju/ jak wiemy do Odessy/, kolekcję jego kupuje właśnie Vibert, łącznie z nowymi odmianami a było tego około 10000 sadzonek.
III. Dziś to doskonale wiemy i nie ma powodu tego udowadniać, że w przeważającej mierze przypadków marketing jest podstawą sukcesu. Najlepsze nawet rozwiązanie, jeżeli nie przekonamy do niego innych, nie będzie miało większego znaczenia. W tym przypadku zapewne był to li tylko zbieg okoliczności, koincydencja pewnych zdarzeń i przypadków. Tak wspaniały ogród miał bowiem niejako z urzędu zapewnioną frekwencję. Jakże bowiem nie bywać u pierwszej osoby w Państwie, toż to zaszczyt i obowiązek. Najwspanialszy nawet ogród Kowalskiego miałby marną szansę na publicity. Kogóż mamy naśladować jak nie tych co na topie. Wypadało naśladować. Więc naśladowano. Ale również , co strach pomyśleć, również konkurowano.Na ten przykład Madame hrabina Bougenville i markiz Blanchford , którzy starali się zgromadzić jak najwięcej nowych róż czy wspomniany już Dupont. Tworzy się więc określona moda. Powstają podobne założenia ogrodowe. Choć czasem z przekąsem wyrażano się o naturalistycznych założeniach. To jednak takie powstawały, jak też i inne ogrody różane.
Na portrecie Redoute z roku 1825 . Portret malowany przez Leopolda Boilly/foto wikipedia/.Rycina obok- autorstwa Redoute -przedstawia różę damasceńską. Techniką tą nazywaną grafiurą.
Czas oddziaływania tego fenomenu był jednakże krótki. Cóż to jest 10 lat w życiu społecznym. Dlatego decydujące było tu zatrudnienie Pierre Redoute by to wszystko , te wszystkie cudowności utrwalił. Fotografii nie było. To był wspaniały wybór. Redoute jak mało kto nadawał się do tego zadania. Dodatkowo jeszcze do zadbania o stronę botaniczną zatrudniono Thory, botanika, który stworzył przy okazji pierwszą poważną próbę rozplątania genealogii róż. Wiele z jego prac , co zostało udowodnione,jest dokładnych i broni się do dziś w obliczu metod współczesnych.
Ten wspaniały duet mógł stworzyć tylko wspaniałe dzieło. Można powiedzieć, że szkoda iż tego Józefina nie zobaczyła, gdyż ukazało się ono już po jej śmierci. Jednakże to co z perspektywy jednostki ocenimy negatywnie, nie musi być tak ocenione z szerszej perspektywy. Dzieło to przedłużyło jak gdyby zainteresowanie różami. Trzy tomy , wydane między 1817 i 1824 to jedne z najpiękniejszych i najbardziej ważnych książek jakie kiedykolwiek opublikowano o różach. Les Roses, te wspaniałe dzieła grafiki i edytorstwa wprowadziły motyw róży na salony, do sztuk pięknych i użytkowych. Dzieło Redoute i Thorego i dziś jest niesłychanie ważne, pełni pożyteczną rolę poznawczą w przedmiocie np. badań nad historią i botaniką róży. Nie mogę nie wspomnieć o możliwości obcowania z pięknem w naszym nieco już spsiałym świecie. Świadczą o tym kolejne reedycje tego dzieła. Co ciekawe, poziomem ciągle nie mogą one dorównać oryginałowi.A co z rosarium?
Jest a jakoby go nie było, że pozwolę sobie na nieco frywolną trawestację wieszcza. To co możemy widzieć dziś, nie ma się nijak do tego rosarium z czasów Józefiny. Zamek i posiadłość dziś jest w rękach państwowych. Niektórzy a autorów piszących na ten temat/ a w internecie znajdziemy mnóstwo artykułów o tym, powielających zresztą samych siebie/ mają żal do państwa francuskiego, że nie zadbało o odtworzenie tego dziedzictwa. Jest to racja, jeno tylko częściowa. Wszak nie wiemy jak to rosarium wyglądało ani też co tak na prawdę w nim rosło, jakie odmiany. Możemy jedynie założyć, że rosły tam te róże, które przedstawił na swych rycinach Redoute, ale czy na pewno? F. Joyaux podjął próbę odtworzenia tego co tam z całą pewnością tam się znajdowało, ale jest tego niewiele. Pewnego rodzaju ironią jest to, że jeden z “oryginalnych wzorów nasadzeń w ogrodzie różanym w Malmaison (choć nigdy chyba nie używany) bardzo przypomina flagę brytyjską. Może to być wyraz patriotyzmu Anglika o nazwisku Kennedy/ tak modne wówczas ogrody w stylu angielskim/, który został zatrudniony przez cesarzową jako projektant – no bo chyba nie zbieg okoliczności. Dziś odtwarza się inny pierwotny pomysł projektowy z przeszłości nawiązujący do Tricolore. Informację tę podaję za Clasic Roses Petera Bealesa str.28.
Po abdykacji Napoleona w roku 1814 Józefinę odwiedzali tam wszyscy zwycięscy monarchowie, którzy się spotkali w Paryżu. Pokazując swój ogród carowi Aleksandrowi I, ubrana w zimnym maju tego roku w przewiewną i uwodzicielską letnią suknię, Józefina dostała zapalenia płuc. Już 28 maja poczuła się tak źle, że postanowiła odwołać wizytę cara na obiedzie. Józefina zmarła w południe następnego dnia. Pochowana została w kościele parafialnym w Malmaison.
Po śmierci Józefiny, posiadłość a zwłaszcza ogród bardzo szybko uległ dekapitalizacji. Wprawdzie dysponujemy wynikami pracy J. Gravereaux ale czy patrząc na udokumentowanie ogrodu w sto lat po czasie jego pełnej świetności może nam dać wystarczającą odpowiedź na pytanie jak on wyglądał wówczas. Łatwo sobie możemy wyobrazić ruchomy ogród różany. Oto rosną sobie w donicach co piękniejsze okazy. Jedne dlatego iż trzeba je przed zimą schronić w szklarni, inne dlatego, że są wprawdzie zjawiskowo piękne , ale kwitnienie ich jest zbyt krótkie by mogły rosnąć na stale. Rosną więc w donicach i po okresie ich największej chwały, przenoszone są w mniej eksponowane zakątki a ich miejsce zajmują inne cuda przyrody.
Takie wędrujące rośliny są podwójnie narażone za różnego rodzaju zaniedbania. Wystarczy różę chińska zostawić w donicy na zimę/nie było komu tego przypilnować/ jakże łatwo też taka roślina w każdej chwili może zmienić właściciela. Tak więc tak układ tego ogrodu jak i jego zasiedlenie pozostanie dla nas zagadką.
Odtworzenie go więc jest dzisiaj jedynie pewną projekcją posiadanej przez nas wiedzy na te tematy, może być jedynie luźną impresją. Z mojego punktu widzenia lepiej by pozostał tylko w naszej wyobraźni.
Do dziedzictwa Józefiny i jej rosarium należałoby jeszcze dodać różę o nazwie ” Souvenir de la Malmaison ” która została wyhodowana w 1843 roku przez hybridizera Jean Béluze .
-
Rosarium w parku Cervantesa
Jeżeli mówimy Barcelona, to jednoznacznie kojarzymy to z wielkim mistrzem Gaudim. Jeżeli powiemy park w Barcelonie, to skojarzenia biegną w stronę Parc Guel. Jest jednakże jeszcze inne , może nie tak spektakularne miejsce, który każdy rosomanes winien odwiedzić. Jest to Ogród Botaniczny/park/ im Cervantesa a przy nim ogród różany. Znajdziemy tu na 4 hektarach 12 tysięcy róż w 2000 odmian. Łagodny klimat Barcelony sprawia, że ogród jest w rozkwicie od kwietnia do listopada. Zaprojektowany został w roku 1965 przez Joaquima Casamor i robudowany w roku 2000.Przy wejściu do parku wita nas piękny posąg nagiej kobiety otoczony sześcioma drzewkami różanymi a dalej żwirowe ścieżki prowadzą nas przez rozległy trawnik na którym pysznią się krzewy róż. Ogród, to szereg tarasowo ułożonych małych ogrodów różanych. Na przykład ogród wonności, ogrody poszczególnych hodowców itp. To urocze miejsce emanuje spokojem jako, że turyści, w przeciwieństwie do parku Guel nie zaglądają tutaj, możemy więc bez przeszkód kontemplować nasze królowe.
Pierwsza rzecz jaka tu się rzuca w oczy to ogromna pergola obsadzona prze ponad 200 odmian róż pnących. Dla zmęczonych jest to wspaniałe miejsce odpoczynku. Pośród tysięcy kwiatów róż otoczony chmurą odurzającego zapachu, każdy zazna tu chwil nieziemskich rozkoszy. W promocji otrzymujemy do kontemplowania nie tylko sam ogród , ale i bajeczny widok ze zbocza góry na Barcelonę.
Wyodrębniony został też niewielki ogródek różany, około 250 krzewów róż, złożony z odmian charakteryzujących się szczególnie mocnym zapachem.
Starsze odmiany pogrupowane są wg. ich pochodzenia genetycznego, natomiast nowsze, nazwiskami ich hodowców.
Rokrocznie w maju organizowany jest tu konkurs International Rose Trial, a laureatki oczywiście wzbogacają kolekcję.
-
Rosenpark Karin Schade
Oglądamy dzięki fotografiom Pani Małgorzaty Kralki młody ale już imponujący ogród Pani Karin Schade. Nie znam tego ogrodu, więc wszystko co będziemy mogli przeczytać zawdzięczamy relacji Pani Małgorzaty. W internecie jedynie Gottingen Tagenblatt w dość krótkim artykule wspomina o tym miejscu nazywając go Rosenpark Reinhausen, ale są to informacje bardzo ogólne .
Tak więc Rosenpark czyli park różany znajduje się w Reinhausen, Jest to wieś położona 12 km od Getyngi w gminie Gleichen. Inaczej mówiąc jest oddalony o 100 km od Sangerhausen i ten duet winien znaleźć się w obowiązkowym menu każdego rosomanes. Powstał on w roku 2006 na powierzchni 1,4 ha. Obecnie w kolekcji posadzonych jest ponad 2000 odmian, w większości unikalnych, nie spotykanych gdzie indziej.
Warto więc zapoznać z różami jakie on zawiera. Zwracają zwłaszcza uwagę - jak to Pani Karin Schade nazywa – trzy projekty. Zwłaszcza projekt alba. Jest to po prostu potężna kolekcja róż alba lub uważanych za róże alba. Są tam posadzone obok siebie teoretycznie , te same odmiany , ale sprowadzane z różnych szkółek. Nasadzenia te mają na celu prowadzenie identyfikacji tych odmian i zweryfikowania poprawności nomenklaturowej. W 2006 roku było tam około 80 roślin. Obecnie już ponad 200 egzemplarzy.Na podobnej zasadzie gromadzona jest kolekcja na tzw rabatach porównawczych , starych odmian o ciemnym zabarwieniu , oraz odmian paskowanych/striped/.
Każdemu projektowi podporządkowana jest osobna rabata, na której prowadzona jest obserwacja. Odnajdywanie też w dosłownym tego słowa znaczeniu-gdyż gromadzone są róże/ w ramach tych projektów/ znalezione na starych cmentarzach, starych ogrodach dworskich jak i starych gospodarskich obejściach. Mało tego wspiera nieznanych na szersza skalę hodowców -amatorów np Bettine Reister z jej intrygująca odmianą Laika z 2009 roku, Harmut Hackl’a – rozmnaża jego ramblery - Morinda, Korsana,Crocata i Dresdner
Barock przepięknego mieszańca r. spinossisima z R. roxburghi.
Na swoim koncie ma też własne selekcje np- Green Beatle, Meta i Stine siewki pochodzące od odmiany Celina, piękne mchóweczki, zwłaszcza Stine bardzo silnie pachnąca, , 2 galijki- Karin Schade i Kristin Schade i parę ramblerków-Gretchen i Lenore,
W swojej kolekcji ma chyba największa ilość odmian fińskiej hodowczyni Pirjo Rautio.Jest to tym bardziej niezwykłe, że te wszystkie niezwykłości można zamawiać i kupować. Oferta Karin Schade co roku zawiera inne odmiany, rarytasów jest tyle, że trzeba by wydać kupę forsy aby danego roku wziąć wszystkie które się chce mieć, bo jak nie to trzeba czekać na następny rok i dosłownie polować. Ceny w jej ofertach są niestety wysokie, ale jak się chce mieć rarytasy to trzeba płacić.
Rosenpark jest prywatną własnością i za zwiedzanie nic się nie płaci,ale nie jest otwarty ciągle, tylko w wyznaczone dni przez godzinę czy dwie. Na dłuższe zwiedzanie trzeba umówić się z właścicielką osobiście.
Karin Schade ma koło domu mniejszy ogród, o powierzchni 2000 m kw, gdzie prowadzi sprzedaż róż w doniczkach i sprzedaż bylin.Tam też na miniaturowej scenie odbywają się kameralne koncerty .Do obsługi Rosenpark widziałam 2 osoby, i mały traktorek, który kosił trawiaste powierzchnie.
Ja oglądałam i podziwiałam przez 5 godzin i powiem , że po małej przerwie chętnie przedszłabym się jeszcze raz ale już na spokojnie. na pewno tam wrócę, zwłaszcza, że Karin Schade jest osobą pełną pasji, bardzo żywiołową, widać, że kocha to co robi. Z takimi ludźmi kontakt jest czysta przyjemnością, zwłaszcza w takim otoczeniu.
Wspomnę jeszcze krótko o swoich odkryciach: Blue for You, Blue Tango, Laika, Quai des Brumes i Petite Marcelle- stara polyantha tak obsypana kwiatami, że na pierwszy rzut oka byłam pewna, że mam do czynienia, ze współczesna okrywówką. Można by tak jeszcze sporo wymieniać….Relację z wizyty zdała nam Pani Małgorzata Kralka.
Ogród ma swoją stronę internetową o nazwie *Stauden und Rosen*
Wszystkie fotografie Pani Małgorzata Kralka , rok 2013.
U Karin Schade, była też Pani Kamila Szlązkiewicz.
-
Roseto Botanico ujęcia ogólne
Poza wszelką dyskusją. To trzeci co do wielkości i obszerności kolekcji ogród różany na świecie. Położony jest w centrum miejscowości Cavriglia, prowincja Arezzo. Ogród powstał w roku 1967 . Sześć i pół tysiąca odmian zgromadził na 4 hektarach w ciągu 40 lat swego życia, profesor Gianfranco Fineschi. Nosi on nazwę Carla Fineschi, żony profesora, która go z wszech sił w tym dziele wspierała. Dzisiaj zarządza nim fundacja Roseto Botanico Carla Fineschi, która wspierana jest przez stowarzyszenie przyjaciół rosarium , do którego zresztą można wstąpić deklarując odpowiednią wpłatę, ponieważ zarządzanie takim żywym muzeum wymaga wiele wysiłku.
W rzeczywistości jest to ogród Villa Casalone, posiadłości która znajduje się w rękach jednej rodziny od ponad 200 lat. Na tej farmie uprawiano oliwki i winogrona. Hodowano pszczoły i uprawiano warzywa. Dziś o isniejącym tu gaju oliwkowym świadczą jedynie rozproszone drzewa oliwne w roproszonym cieniu których róże czują się tu wybornie mimo mocno gliniastej, rzekłbym skalistej gleby, którą tu rozluźnia sie nawożąc ją węglem brunatnym z pobliskiej kopalni. 100 lat temu posadzono tu parę róż. Dziś zajmują one 4 hektary nieruchomości. Róże są bowiem jedną z pasji patriarchy rodziny, prof Gianfranco Fineschi. Profesor zaqkończył swoją pracę zawodową w Klinice Ortopedii Uniwersytetu Katolickiego w Rzymie, a u szczytu kariery, był jednym z najbardziej znanych i cenionych chirurgów ortopedów na świecie. Ale profesor Fineschi odziedziczył od swojego ojca i dziadka, również wielki szacunek dla przyrody i szacunek ten z czasem stał się pasją do róż.
Najbardziej zaskakujące jest to, że jest to ogród jest prywatny , ogród, Prof. Fineschi i jest to wynik pracy jednego człowieka. To jest w rzeczywistości, ogród Villa “Casalone”, na farmie należącej do tej samej rodziny od prawie 200 lat.
By niepotrzebnie nie przynudzać, powiem tylko, że cały ten ogród jest skomponowany zgodnie z botanicznymi zasadami klasyfikacji, tyle, że poświęcony jednemu rodzajowi roślin – róży. Stąd jego nazwa Roseto Botanico. Wspomnę tu tylko o jednym dziale. Róże zapomniane, róże, które potraciły swoją tożsamość i czekają na mocnych, którzy będą potrafili je właściwie zidentyfikować. Co ciekawe, nie są to jakieś szczególnie wiekowe okazy . Najwięcej ich pochodzi z lat 40 , 50 i 60, ubiegłego wieku. Szacuje się, że w tym rosarium znajdziemy około 500 odmian , które rosną tylko w Roseto Botanico.
Interesującą inicjatywą może się pochwalić American Rose Society, które podjęło akcję rozpropagowania niektórych bardzo rzadkich odmian w świecie. W 2001 roku sporządzono dokumentacje fotograficzne około 800 odmian. Wyselekcjonowano około 100 odmian, od których pobrano zrazy i przekazano angielskim hodowcom by ci pomnażali je i dalej rozpowszechniali. Podobna akcja miała miejsce w 2002 roku, gdy to przeniesiono wiele sadzonek do ogrodu różanego w Rzymie. Podobne akcje miały miejsce w odniesieniu do ogrodu w Tokio czy Holandii.
Będąc tam w roku 2014, sfotografowałem zaledwie ułamek tej kolekcji, około 600 odmian w zdecydowanej większości mniej znanych i do tej pory nie opisanych przeze mnie ww encyklopedii. Mam nadzieję, że w przeciągu najbliższego roku uda mi się te fotografie udostępnić.Teraz prezentuję zaledwie kilka migawek ogólnych. Na prawdziwą prezentację przyjdzie czas nieco później.Zdaję sobie sprawę z tego, że informację, które zawarłem w tym artykule nie są powalające, proszę mi wierzyć – strona oficjalna rosarium jest w zasadzie pusta a i w internecie też nic szczególnego nie da się znaleźć. Temat czeka na wdzięczny doktorat.
O twórcy tegto ogrodu przeczytamy pod wpisem * Gianfranco Finschi *