Ogrody
-
Nasz Ogród
Fotografie te zostały zrobione z drona latem 2015 .
Zacznę może od słów wielkiego mistrza Karla Forstera. ” Jeżeli jesteś zadowolony ze swojego ogrodu – to znaczy, że na niego nie zasługujesz”.
Nasz ogród. Nasz, mojej rodziny. Wszyscy tu mniej lub więcej pracowaliśmy i pracujemy. Ta 23 arowa działka piszczy pod moim szpadlem od 1981 roku. Najpierw były tu truskawki. Rekordowy plon ponad 3t z ha truskawek zachęcił mnie do rozpoczęcia przygody z ogrodnictwem. Potem była papryka, ogórki pomidory i róże pod osłonami. Rewolucja demokratyczna w Polsce zmusiła mnie do podjęcia decyzji. Albo rozszerzam produkcję , abo to rzucam. I rzuciłem. czytaj więcej…
-
Nikitski Ogród Botaniczny – Historia
Nikicki Ogród Botaniczny jest obiektem pięknym i ciekawym nie tylko ze względu na długą, dwustuletnią historię, ale również pełne uroku położenie i bogactwo gatunkowe zgromadzonych tu roślin. Niewątpliwie jest to jedno z piękniejszych miejsc krymskiej „riwiery”. Odwiedzając Ogród trzeba docenić dobry stan, w jakim się on obecnie znajduje.
Historia tego miejsca została „zapisana” żywymi, roślinnymi elementami, które uzupełniła oprawa architektoniczna i rzeźbiarska. Do większych mankamentów Ogrodu zaliczyłabym to, że krajobrazowa koncepcja jego rozplanowania jest słabo czytelna (z czym zresztą spotykamy się często i to nie tylko w wiekowych ogrodach botanicznych, gdzie pragnieni stałego poszerzania kolekcji przeważyło nad troską o ich korzystną ekspozycję), a informacja przestrzenna – jest niewystarczająca. Niedoskonałości te w pewnym stopniu dezorientują odwiedzających.
Z pewnością świadomość związków tych stron z losami i twórczością wielu wybitnych postaci kultury jest również ważnym elementem, który wpływa na to, jak współcześnie odbieramy roztaczające się wokół Nikity krajobrazy. Ze względu na urok i piękno południowego wybrzeża Krymu,były to (i pozostają w jakiejś mierze nadal) okolice dla artystów wyjątkowo atrakcyjne. Powszechnie znana jest podróż
Adama Mickiewicza na Krym z roku 1825 i Sonety Krymskie, powstałe pod wpływem tego niezwykłego miejsca.
Mniej znany jest jednak fakt, że Mickiewicz spotykał tu Mikołaja Hartwissa (a więc zapewne bywał w prowadzonym przez niego Ogrodzie), drugiego po Stevenie dyrektora Nikickiego Ogrodu Botanicznego, co przekazał nam, w swych opisach krymskich podróży poety na łamach Tygodnika Ilustrowanego, Rzętkowski (1870):Mickiewicz mieszkał kilka tygodni u stóp Ajudahu, w willi Artek, robiąc stąd piesze lub konne wycieczki w góry krymskie. […] Mikołaj Hartwiss, pisze dalej p. Biliński,
były dyrektor aklimatyzacyjnego ogrodu we wsi Nikita(kilka wiorst od Ajudahu), zmarły w r. 1860, opowiadał mi że znał dobrze Mickiewicza, odwiedzał go w Arteku i nawet nieraz z nim bywał u księżny Anny Golicynowej, mieszkającej wówczas w Krymie, we wsi Kueris – to dzisiejsze Koreis, nieopodal Ałupki, miejsce, gdzie znajduje się kilkakrotnie przebudowywana, a powstała na początku XIX wieku,posiadłość Golicynów. W Arteku natomiast mieszkali zarówno Gustaw Olizar, który gościł Mickiewicza w trakcie jego pobytu na południu Krymu, jak i Hartwiss, który miał tam swój dom.Ogród leży w obrębie tzw. Wielkiej Jałty. Nikita to nazwa dawnej wsi, od której założony tam Ogród wziął i swoje określenie. Ogród Botaniczny leży około 6 km w linii prostej na wschód od centrum Jałty. Historia tej instytucji rozpoczyna się oficjalnie 10 czerwca 1811 roku, z chwilą wydania przez cara Aleksandra I dekretu o utworzeniu ogrodu botanicznego na terenie południowego Krymu. Inicjatorem powołania do życia instytucji był ówczesny generalny gubernator Chersonezu i Taurydy (Krymu), książę Armand-Emmanuel de Richelieu, późniejszy kilkakrotny premier Francji.- nie mylić z kardynałem Armand Jean Richelieu – Jednak źródeł tej decyzji należy szukać nieco wcześniej, bo już w 1803 r., kiedy car Aleksander I powierza księciu zarząd nad niewielką wówczas osadą – Odessą, a ten – rozwija ją w jedno z piękniejszych miast Rosji. Wykorzystuje dogodne nadmorskie położenie i dostrzega ogromny gospodarczy potencjał tego miejsca. O miejscu, które byłoby najlepsze pod przyszły Ogród, Richelieu rozmawiał z gubernatorem A.M. Borodinem; wybrali południowy brzeg Taurydy. Niestety, w chwili wydania przez Aleksandra I dekretu o utworzeniu Ogrodu (1811 r.), większość najlepszych ziem była już rozdysponowana. Richelieu znał południową część Krymu ze swoich wcześniejszych wypraw, m.in. z roku 1803, kiedy to rozpoczął poszukiwania dogodnego miejsca na swoją własną posiadłość. Zdecydował wówczas, że najlepszą ku temu lokalizacją będzie położona u podnóża góry Aju-Dah osada Gurzuf. Wkrótce, w roku 1811, powstał tam pierwszy na Krymie dom i ogród w „stylu europejskim” – piękne, istniejące do dzisiaj założenie willowe. Prawdopodobnie dlatego, szukając potem odpowiedniego miejsca dla przyszłego ogrodu, Richelieu brał pod uwagę również tę właśnie część Taurydy (Nikita leży około 5 km od Gurzufu). W marcu następnego roku, z rekomendacji Richelieu i gubernatora Borodina, na stanowisko dyrektora przyszłego ogrodu botanicznego, pierwszej instytucji badawczo–naukowej na południowym wybrzeżu Krymu, powołano Christiana Stevena. Był on Finem, botanikiem i entomologiem wykształconym na uniwersytetach w Turku, St. Petersburgu i Jenie.Dzięki znajomości – początkowo tylko prywatnej – ze znanym niemieckim botanikiem i podróżnikiem, Fryderykiem Augustem von Biebersteinem, rozpoczął badania flory Krymu. W 1815 r. ogród rozpoczyna dystrybucję młodych roślin„najlepszych odmian”, między innymi w celu wzbogacenia oraz upiększenia założeń parkowych i ogrodowych Krymu, a także innych części Rosji. W 1817 r. na terenie Ogrodu powstała pierwsza w Rosji naukowa kolekcja roślin sadowniczych . W kolejnym roku (1818) Ogród oficjalnie stał się Cesarskim Nikickim Ogrodem Botanicznym. W latach 1827–1860, kiedy Ogrodem kierował Hartwiss, kolekcje rozwijały się nadal bardzo dobrze – zwłaszcza zbiory roślin użytkowych. Na terenie arboretum sadzono nowe, introdukowane gatunki drzew i krzewów. Rozwinięto dystrybucję sadzonek roślin ozdobnych do parków i ogrodów Krymu, Rosji, a także poza jej granice. Hartwiss jako pierwszy w Rosji rozpoczął selekcję róż, w roku 1827 było ich tu już ponad sto odmian!
Po jego śmierci ogród podupada, jedynie tuż przed rewolucją na stulecie troche dofinansowano. Intensywne życie ogrodu notujemy w okresie międzywojennym. Staje się częścią wszechzwiazkowego instytutu uprawy roślin. W roku 1973 na terytorium ogrodu utworzono najmniejszy na Ukrainie rezerwat przyrody Przylądek Martian, gdzie chroni się relikty ekosystemu subtropikalnego i morskiego.Obszar ten składa się z części lądowej o pow. 120 ha i części przybrzeżnej, morskiej, która obejmuje również 120 ha.Na początku lat 90-tych XX wieku na kolekcje Nikickiego Ogrodu Botanicznego składało się ogółem 28 tysięcy gatunków, form i odmian roślin, łącznie z kultywarami. Ogród,wraz z filią południowego wybrzeża Krymu, filią „stepową”– pod Symferopolem oraz oddziałem w Dzhankojj na północy Krymu, osiągnął powierzchnię około 1000 ha. Od 1992 r. Nikicki Ogród Botaniczny należy do Ukraińskiej Akademii Nauk Rolniczych (od 2010 r. – Narodowa Akademia Nauk Rolniczych Ukrainy). W roku 2000 rozporządzeniem prezydenta Ukrainy ogród otrzymał status NarodowegoCentrum Nauk, a w roku 2001 Ogrodowe arboretum – status Narodowego Dobra Ukrainy.Teren, który kupiono w roku 1811 w celu utworzenia Ogrodu, miał powierzchnię około 410 ha. Było to miejsce niemal całkowicie pozbawione roślinności i jedynie 1/3 areału nadawała się pod uprawę roślin, reszta była zbyt skalista, zbyt stroma i spalona słońcem . Główne cele, Steven zarysował w raporcie, jaki przygotował dla gubernatora kraju noworosyjskiego, księcia de Richelieu, na przełomie lat 1812/1813: Obecnie Nikicki Ogród Botaniczny składa się z czterech dostępnych dla zwiedzających części – parków, które są w dużej mierze od siebie niezależne i różnią się swoimi funkcjami, oraz z niewielkiego rezerwatu przyrody. Składający się z trzech tarasów Park Przymorski założono w 1912 r. Park ten, sięgając aż po brzeg morza, zajmuje najbardziej nachylone skłony w południowo-wschodniej części Ogrodu. Park Montedor, założony w latach 60-tych XX wieku, to najmłodszy park wchodzący w skład zespołu Nikickiego Ogrodu Botanicznego. Montedor leży poniżej Parku Dolnego.
Tekst ten jest streszczeniem artykułu z:
ROCZNIK POLSKIEGO TOWARZYSTWA DENDROLOGICZNEGO Vol. 60 – 2012 • 49-60
Historia Nikickiego Ogrodu Botanicznego
Autor – JOANNA DUDEK-KLIMIUK
Katedra Architektury Krajobrazu - Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. -
Ogród Botaniczny UMCS Lublin
W 2008 roku byłem na bezkrwawych łowach w Ogrodzie Botanicznym UMSC . Plony łowów obrazuje galeria poniżej. Postaram się ją wzbogacić za rok.Rok założenia: 1965
Areał: 25 ha
Ilość taksonów: 6500
Położenie geograficzne: czytaj więcej… -
Ogród Botaniczny Warszawa
Róże Polskiej hodowli w zbiorach o ogrodu.Wszystkie fotografie: Marian Sołtys
Dokładniej to Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego. Miniaturowy, 5 hektarowy ogród, bardzo zadbany i wart odwiedzenia przez tych wszystkich którzy interesują się ogrodnictwem. Zlokalizowany jest w Śródmieściu, przy Parku Łazienkowskim. Założony został w roku 1811 przez Izbę Edukacyjną przy Szkole Lekarskiej. W pierwszym etapie rozwoju, pod opieką profesora Michała Szuberta, ogród rozrósł się do 22 ha i w pięć lat po założeniu w drukowanym spisie roślin, wymienia się ponad 10 000 gatunków. Był to wówczas jeden z najwiekszych i najlepszych ogrodów botanicznych na świecie. Jednakże dobrze, że zostało to co jest. Nas najbardziej będzie interesowało okazałe jak na skalę tego ogrodu rosarium. Różanka, jak pracownicy to miejsce nazywają, jest zaprojektowana klasycznie, na planie kwadratu i składa się z szeregu koncentrycznych kwadratowych rabat które to można podziwiać zachodząc przez cztery narożne łuki różane przyozdobione przez nieźle już rozrośnięte American Pillar i Grus an Heidelberg,co pokazują nam fotografie G.Wróbla.
Dwa kolejne łuki za rok, dwa osiągną również walory dekoracyjne. Rabaty poprzedzielane ścieżkami z eurobruku, okolone są wypielęgnowanymi i starannie przystrzyżonymi trawnikami. Pośrodku króluje Westerland. Całość robi jak najlepsze wrażenie. Ma się uczucie jak gdyby ogrodnik właśnie przed chwilką wyszedł . Sama kolekcja składa się z ponad 100 odmian starannie oznakowanych. Na szczególne uznanie zasługuje pochylenie się nad dorobkiem polskich hodowców. Szczegóły znajdą się w galerii zdjęć z ogrodu. Praktycznie nie będzie szerokich planów. Nie mam bowiem wystarczająco dobrego sprzętu. Może za rok, jak doczekamy.
-
Ogród Clary Mains
Wszystkie fotografie – Panie: Małgorzata Kralka i Urszula Trętowska w ogrodzie Clary Mains, północne Niemcy 2012.
-
Ogród Walentyny Gubały
Dziś rąbka tajemnicy swojego ogrodu odsłoni nam Pani Walentyna Gubała. Tajemnicy, bo ogród jest wielka tajemnicą, a rąbka bo nigdy tej tajemnicy do końca nie posiądziemy. Ciągłe nowe zachwycenia nie są przypadkiem. Stykamy się bowiem z wielkim misterium przyrody na poznanie którego życia nam z pewnością zabraknie. I kolejnym pokoleniom. I następnym…
Ten nostalgiczny, nieco rozmyty obraz zapowiada te tajemnice. Poniżej kolejne odsłony.Część pierwsza – Wiosna
Co można powiedzieć o wiośnie? lepiej milczeć. Kwiaty niech sie za nią wstawią.
Część druga – Lato
Część trzecia – Jesień
-
Olomouc rosarium, Rozarium w Ołomuńcu
Ołomuniec to znałem do tych pór jedynie ze sprośnej mocno piosenki która zaczynała się ot tak:
” W Ołomuńcu na hirszplacu, gdym na warcie k…wa stał
Wszyscy ludzi mi się dziwowali
Sam się nawet cesarz śmiał…”
Reszty, przez szacunek dla dam zaoszczędzę.
Dziś mogę powiedzieć, że jest to jedno z najmilszych miast jakie mi się udało w życiu zobaczyć. Miasto wprost stoi zabytkami w zagęszczeniu dla naszych stron nieosiągalnym. Ma też to co moi czytelnicy lubią najbardziej. Piękny przestronny park, świetnie utrzymany, urokliwy ogród botaniczny no i wreszcie rosarium. Z tym , że to wytwornie urządzone miejsce, niewątpliwy letni salon nie tylko dla mieszkańców Ołomuńca, dawno już nie był odkurzany.
U wejścia, wita nas obsypany kwieciem przepiękny krzew niestety niewiadomo jakiej róży oraz plakat zrobiony na podstawie dawnej świetności miejsca. Po przekroczeniu bramy jest już tylko coraz gorzej. Wkraczamy na suto wybetonowaną przestrzeń w socrealistycznym stylu, która była kanwą dla rabat różanych. To znaczy była, bo w dziurach , których onegdaj rosły róże, maskując absurdalny beton, dziś rosną jeno chwasty i gdzie niegdzie te róże które nie zdechły, bez jakichkolwiek opisów.Trochę dalej, straszy betonowa niecka pełna śmieci, która jeszcze niedawno musiała być stawem. A miejsce jest przepiękne, dobrze wybrane, z widokiem na miasto, co widzimy na kolejnej fotografii.
Jest to właśnie dolinka z wypiętrzającą się amfiteatralnie łąką będącą tłem dla pozostałych jeszcze róż krzewiastych i parkowych. Są one w zadziwiająco dobrej kondycji. Snać onegdaj dbano o nie i patrzono jeszcze łaskawszym okiem. Te już są opisane/również mylnie/ i na czas mojej wizyty beztrosko kwitły. Różanka przylega do ogrodu botanicznego, którego starsze okazy są dla niej wytwornym tłem. Spójrzmy na ten przykład na lekkie i eleganckie partery na których wyeksponowano kolekcje traw.
Nie omieszkałem więc wszystko to rzetelnie obfotografować . Może już za rok nie będzie co, może powstanie jakieś ogrodzone osiedle, parking lub kort tenisowy. Spójrzmy więc na ten przemijający świat.
-
Ostdeutscher Rosengarten Forst
Tuż za naszą zachodnią granicą, na wschodzie Niemiec znajduję się małe miasto Forst. Znane jest ono na terenie całej Europy ze swojego zjawiskowego ogrodu różanego, zwanego Ostdeutscher Rosengarten Forst. W 2009 roku ogród ten zdobył prestiżowy tytuł najpiękniejszego parku Niemiec. By bliżej poznać piękno tego zjawiskowego miejsca, najlepiej udać się tam w ostatni weekend czerwca, gdyż wówczas rokrocznie odbywa się tam doroczny festiwal różany, który jak magnes przyciąga tysiące gości z całego świata. Pokazy trwają nie tylko w dzień , ale przeciągają się również do późnych godzin nocnych. Jest to możliwe gdyż ogród oświetlają tysiące lamp. Możemy uczestniczyć więc w spektaklach muzycznych i teatralnych a na koniec prezentowany jest pokaz ogni sztucznych.
Ogród zajmuje łączną powierzchnie 16 hektarów, na której znajdziemy kilkadziesiąt tysięcy krzewów róż. Władze Ostdeutscher Rosengarten Forst podają, że oferuję on nam blisko 800 odmian tej rośliny. Wśród nich możemy znaleźć prawdziwe skarby dla entuzjastów róż .
Na licznych pergolach dumnie pną się w górę odmiany pienne, wdzięcznie zdobiąc elementy małej architektury.Ogród powstał w 1913 roku z inicjatywy władz ówczesnego Cesarstwa Niemieckiego. A więc jak widzimy w tym roku obchodzi stulecie swego powstania. Początkowo teren ten miał służyć jako park krajobrazowy, jednakże jedno wydarzenie zmieniło jego docelowe przeznaczenie. Owa sytuacja miała miejsce w czerwcu 1913 roku, kiedy to na terenie ogrodu zorganizowano wystawę róż, by uczcić 25 rocznicę koronacji cesarza Wilhelma II. Pokaz wywołał wielką euforię wśród ludności, zaś sam cesarz był zachwycony pięknem róż, nakazując stworzenie ogrodu różanego.Później ogród przeżywał swoje wzloty i upadki . Było też tak , że po ogromnych zniszczeniach w czasie II wojny światowej teren ogrodu był użytkowany rolniczo. Jednakże już pod pod koniec lat czterdziestych ubiegłego wieku, zaczęła się systematyczna odbudowa ogrodu.
Ten wspaniały ogród, Ostdeutscher Rosengarten Forst oprócz roślin, oferuje nam również bogactwo architektury. Znajdziemy tutaj piękne alejki, pełne zabytkowych ławek, pawilony, rzeźby czy też fontanny. Ogród możemy zwiedzać zarówno w dzień jak i w nocy. Po zmroku teren ogrodu oświetlany jest przez tysiące lamp ogrodowych, tworzących spektakularny widok. Ostdeutscher Rosengarten Forst jest chętnie odwiedzany przez turystów napływających z Europy i reszty świata. Przez wielu znawców uważany jest on również, za najpiękniejszy ogród różany Starego Kontynentu.Ja, powiedziałbym, że jeden z najpiękniejszych.
Róże możemy obejrzeć we wpisie *Forst – róże z Rosengarten*
-
Park Tete D’Or w Lyonie
Tete D’Or – to po francusku złota głowa. Nazwa, trzeba przyznać niezwykle oryginalna a związana jest z kilkusetletnią legendą .Już w roku 1530, za panowania Franciszka I, teren ten na którym obecnie znajduje się park był nazywany Tete D”Or. Wiązało się to z legendą jakoby krzyżowcy zakopali tu skarb w skład którego wchodzić rzekomo miała ogromna, złota głowa Chrystusa. Legenda ta była tak mocno zakorzeniona w świadomości mieszkańców, że w roku 1855 , przed przystąpieniem do prac nad zakładaniem parku, przeprowadzono prace wykopaliskowe. Oczywiście nic nie znaleziono. Przy pracach związanych z zakładaniem parku zatrudnieni zostali bezrobotni tkacze z upadłych fabryk jedwabiu. Chętnie podjęli się prac na tworzeniem jeziora gdyż mieli ciągłą niegasnącą nadzieję dokopania się do skarbu. I o dziwo jeden z nich odkopał ową mityczną złotą głowę Chrystusa. Biedacy zaczęli się kłócić o podział schedy. Wówczas z oczu Chrystusa obserwującego ową gorszącą scenę, popłynęły łzy które zaczęły ogromnieć tworząc jezioro i zalewając na zawsze mityczną złotą głowę.
Park Tete d”Or w Lyonie to kolos rozlokowany na ponad 100 hektarach. Prowadzi do niego siedem bram, jak Siedem Bram Jerozolimy. Największe wrażenie robi brama Enfants du Rhone,
/ na fotografii obok/ która otwiera się na jezioro i ogromne trawniki o romantycznej inspiracji, przeplatające się z ponad stuletnimi drzewami. Są to interesujące okazy cedrów,tulipanowców i cyprysów. Są też godne najwyższego podziwu ogromne magnolie grandiflora, jeszcze wówczas kwitnące. Największy tego rodzaju obiekt we Francji, założony w roku 1857. A zaczęło się to od stosownej uchwały Rady Miasta Lyon zainspirowanej przez senatora Vaisse prefekta i mera Lyonu. Projekt ogrodu to dzieło dwu, słynnych architektów krajobrazu Eugene i Denis Buhlerów. W roku 1931 odbyło się tu pierwsze międzynarodowe trial różane. Park ten, przypominający mi nieco Nowojorskim Central Park jest pewnego rodzaju kombajnem zawierającym klasyczny park krajobrazowy, ZOO, jest też rzeczka i spore jezioro. Nadto mamy duży ogród botaniczny z pięknymi klasycznej XIX wiecznej budowy szklarniami o powierzchni 6500m2 projektu Denisa Buhler. Ogród ten powstał jeszcze w XVIII wieku, ale później został przeniesiony na teren Tete d’Or. Obecnie jest to 8 ha. i zawiera kolekcję ponad 15000 roślin. W tym miejskim salonie Lyonu możemy również podziwiać najnowsze trendy w projektowaniu sukien ślubnych, jako że młode pary chętnie robią sobie tu zdjęcia wykorzystując wspaniałe widoki parku.
Fotografia obok przedstawia nowe rosarium i pochodzi ze strony World Federation of Rose Societes. No, ale nie po to tutaj przyjechaliśmy. Skusiła mnie sława dwu ogrodów różanych. Pierwszy to nowy , niedawno założone cztero hektarowe rosarium, prezentujące głównie nasadzenia masowe i charakterze architektonicznym. Zakomponowane jest na rozległym trawniku poprzedzielanym dróżkami i ścieżkami. Widokowo opiera się o kolosalnych rozmiarów pergolę. Elementy drewniane dodają ciepła i ludzkiego wymiaru kamiennym konstrukcjom. Zawartość tego rosarium jest interesująca, ale trzeba mieć świadomość, że są to kreacje najnowsze i z reguły hodowców francuskich.
Drugie rosarium, jest częścią ogrodu botanicznego. Jest niezwykle skromne, bardzo ograniczone przestrzennie i zagęszczone jeżeli chodzi o nasadzenia. Kompozycyjnie nie przestawia większej wartości. Zawiera natomiast sporą kolekcję odmian dziewiętnastowiecznych. Nie ma jednakże ich tyle, ile moglibyśmy sie spodziewać po kolekcji mieszczącej się w stolicy, mateczniku hodowców francuskich. Nie dba się też zbytnio o odnowienie starych nasadzeń i krzewy są rachityczne a tablice z opisami odmianowymi często nieczytelne. Sporym zaskoczeniem – in minus – była dla mnie zdrowotność kolekcji. Fotografie robione były w pierwszych dniach czerwca a liście zdecydowanej większości odmian były już w znacznym stopniu porażone przez choroby grzybowe. Widać, że ktoś kto odpowiada za ową kolekcję, najwyraźniej stracił do niej serce. Wielu odmian nie sfotografowałem ponieważ albo minął ich okres kwitnienia, albo też rośliny były na tyle rachityczne iż nie warto było ich uwieczniać.
Tu zaprezentuję jedynie kilka widoków ogólnych. Fotografie róż pojawią się nieco później, początkowo w galeriach fotograficznych a potem w encyklopedii w opisach szczegółowych. Podaje się, że miejscowe rosaria to 35000 roślin w 400 odmianach.
Fotografie: Marin i Elżbieta Sołtys, Elżbieta Szczerba i Czesław Staszczyk.
-
Peggy Rockefeler Rose Garden
W 1916 roku wybitny architekt krajobrazu , Pani Beatrix Farrand zaprojektowała różankę do Ogrodu Botanicznego w Nowym Jorku. Trójkątny układ ogrodu, pani Farrand, najmodniejszy podówczas architekt krajobrazu, idealnie wpasowała w istniejący teren. Jej projekt został zrealizowany jednak jedynie częściowo, ale w 1988 roku dzięki hojnemu darczyńcy, Davidowi Rockefellerowi ogród został odrestaurowany i zostały zakończone wcześniej zaplanowane rozwiązania. Ten odnowiony ogród został nazwany na cześć Pani Peggy Rockefeller, która jest zagorzałym ogrodnikiem i miłośnikiem róż. W zimie 2006-2007, dzięki kontynuacji wsparcia od pana Rockefellera,ogród przeszedł dodatkowe remonty i dokonano istotnej wymiany róż. Dziś ogród różany, w którym rośnie ponad 670 odmian róż, pomieszczonych na około hektarowej działce, jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej popularnym ogrodem tematycznym w ogrodzie botanicznym.
Peggy Rockefeller Rose Garden jest systematycznie przekształcany poprzez nowe nasadzanie odmian najbardziej odpornych na choroby, bowiem powszechnie, róże mają reputację roślin podatnych na choroby i trudnych w uprawie. Jednak w ciągu ostatnich 20 lat zostało wyhodowanych na całym świecie mnóstwo odmian odpornych na choroby. Od 2009 roku, róże wymagające intensywnej opieki zostały zastąpione przez ponad 3500 nowych, odpornych róż, wybranych ze względu na odporność na choroby, długi czas kwitnienia i łatwość pielęgnacji.W czasie tej rekonstrukcji, szczególnie wyróżnione zostały róże hodowli szkółek Rose Barni, jako podobno idealnie odpowiadające miejscowym warunkom. W 2010 roku Ogród Botaniczny otrzymał tytuł Rose Garden Hall of Fame Award od Great Rosarians z WorldTM jako najwybitniejszy publiczny ogród różany . Dodatkowo w 2012 roku otrzymał od Światowej Federacji Towarzystw Różanych – Award of Excellence, który rozpoznaje go jako jeden z najlepszych na świecie ogrodów różanych.
Kuratorem tego ogrodu został Peter Kukielski, który zapytany jaka jest jego ulubiona róża odparł: ” Ta która właśnie kwitnie”. A to za co kocham je najbardziej poza ich naturalnym pięknem – to ich nazwy i historie jakie ze sobą niosą. Peter jest entuzjastą bio ogrodnictwa, którego założenia wprowadza w czyn w ogrodzie , którym się opiekuje. Na przykład potrafi cieszyć się, że do ogrodu powróciły robaki. Widomy znak, że chemii tu nie ma. Oczywiście ograniczenie stosowania chemii jest możliwe między innymi dzięki temu, że rosarium przebudowywano sadząc odmiany odporne na choroby grzybowe. tak więc Kukielski może się dziś pochwalić, że Peggy Rockefeler Rose Garden jest największą kolekcją / 700 odmian/ całkowicie odpornych na choroby grzybowe odmian róż. Peter zdradza też niektóre swoje tajemnice. I tak, zaleca sadzenie wokół róż dziwaczków/mirabilis/ jak też czosnków, które wg niego są bardzo lubiane przez róże.
A oto historia – opowiedziana zresztą przez niego, która świetnie opisuje nam filozofię ogrodu, tak jak rozumie ją sam Kukielski.
” W roku 2007, po intensywnej renowacji, Peggy Rockefeler Rose Garden został ponownie otwarty dla publiczności. rozpoczęło się pierwsze kwitnienie…Byłem w ogrodzie i rozmawiałem z kilkoma odwiedzającymi, kiedy podeszła do mnie młoda dama.
Przywitałem się z nią.
Gdzie jest Eva? spytała ostro, z niespodziewaną stanowczością i niecierpliwością.
Założę się, że ma Pani na imię Eva, replikowałem. Tak, ale ja wciąż czekam na odpowiedź.
Domyślam się, że jesteś tu, by zobaczyć swoją różę… to tu proszę…
Bez wahania ruszyła szybkim krokiem w stronę sekcji ogrodu przeznaczonej dla mieszańców piżmowych, gdzie Eva właśnie pięknie kwitła. Eva, /ta odwiedzająca / następnie ruszyła z powrotem w kierunku wyjścia tak szybko, jak przyszła , ale na odchodne powiedziała:
Dziękuję Ci , ta róża wygląda dobrze. Wrócę ponownie za rok i …
wskazując palcem na mnie powiedziała – upewnię się, czy dobrze się nią opiekujesz.Och, będę się starał ! Powiedziałem, prawie bojąc się o swe życie i zobowiązując się do osobistej ochrony symbolicznej kwiecistej radości tej pani.
Otrzymawszy bezpośrednie rozkazy od jednej, małej energicznej jak dynamo Evy, stanąłem jak wryty na ścieżce aby to zdarzenie przemyśleć. Nie zawałem sobie jeszcze z tego sprawy, jak rozmowa ta zmieni mnie na resztę w moich dni.W tej chwili stało się zupełnie jasne, że powinienem o ogród ten dbać jak o swój własny a może i bardziej, bo każdy ma tu swoją Evę.
Obserwowałem, jak do ogrodu przybywa gość po gościu, i zdałem sobie sprawę z tego, że biorę odpowiedzialność za to , że oni przybywając czerpią ogromną radość z tej publicznej przestrzeni, za tą jedną czy dwie róże, które uważają w tym momencie za swoją.
Lekcja dla kuratora: Eva i pozostałe 600 z odmian muszą być tak dobrze zadbane, aby cieszyć wszystkich odwiedzających bez wyjątku.”
Zaczerpnąłem ją z książki The Suinstable Rose Garden w której to znajdziemy również artykuł Petera Kukielskiego.
Wszystkie fotografie – Nina Wrobel 2014.