Ville de Paris
Mieszaniec herbatni, siewka pernetiany.
Hodowca – Joseph Pernet Ducher, rok 1925.
Kwiaty – żółte, o ciemniejszym nieco centrum kwiatu. Szybko tracą swą żywo żółtą barwę stąjąc się po rozwinięciu się kwiatu ledwie kremowe. Kwiaty średnicy do 10 cm, złożona z 15-20 płatków.
Zapach – umiarkowany.
Krzew – o pokroju wyprostowanym , wysokości do jednego metra.
Liście o intensywno brunatnym zabarwieniu, zwłaszcza w młodości. Odmiana obecnie rzadko spotykana ze względu na swoja wrażliwość na czarną plamistość.Zachowała się jedyne w regionach o suchym klimacie jak Kalifornia czy Australia.
Pochodzenie – siewka Souvenir de Claudius Pernet .
Gdy miasto Paryż ogłosiło konkurs na różę , która by miała nosić nazwę Ville de de Paris - Pernet czując wagę chwili zgłosił aż dwie odmiany. Znalazłem się w składzie w jury przyznającym nagrodę i później byłem świadkiem długiego procesu eliminacji poszczególnych kandydatur aż zostały tylko dwie róże. Obie to siewki Perneta. Wezwany wówczas na konsultacje Pernet, sam wskazał na tą, która jest znana dzisiaj jako Ville de Paris jako na najlepszą, bo ta druga zbyt szybko traciła kolor.
Julien Potin
Kilka lat później komitet pracowników sieci sklepów spożywczych Julien Potin przyjechał do Perneta, by kupić różę jako prezent dla swego pracodawcy. Pernet, artysta z temperamentem, odrzucił propozycję, ale po długich naleganiach wskazał na tę różę , która została odrzucona w paryskim konkursie, mówiąc: “Weźcie ją, jest wystarczająco dobra dla sklepów spożywczych”. W ten to sposób róża Julien Potin znalazła się w obiegu publicznym ale nie przyniosła Panu Julienowi szczęścia. Od tego czasu firma Potin upadła, natomiast sam Julien Putin stracił swoją wspaniałą posiadłość i popełnił samobójstwo. dodam od siebie, że o ile róża Ville de Paris zniknęła w mrokach historii róż, to ta odrzucona a potem wzgardzona przez Pernet Duchera, zrobiła u rosarian prawdziwą karierę.
Ville de Paris i Julien Potin, były siostrzanymi siewkami, ale tej drugiej sam hodowca, nigdy nie kochał. Jak więc widzimy nawet geniusz nie chroni człowieka przed popełnianiem pomyłek. Historię tę zaczerpnąłem ze wspaniałej gawędy o różach pióra J.H.Nicolas – A Rose Odyssey wydanej w roku 1937.