Romantyzm imion róż
Artykuł ten, to tłumaczenie XXV rozdziału Książki J. Henry Nicolasa Zatytułowanej ” A Rose Odyssey” napisanej w roku 1936. Temat dotyka kwestii mnie najbardziej interesującej tj onomastyki czyli nazewnictwa róż. Zawiera wiele skrzących się dowcipem dykteryjek. Przyjemnej lektury.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Powiem może nieco na wyrost, że historia róż to w pewnej mierze odzwierciedlenie historii ludzkości. Badanie nazw róż pokazuje nam całą gamę ludzkich emocji. Znaleźliśmy w nich radość i patos, aluzje do sztuki, literatury i historii, miłość i romans.
Róże utrwalały wiele imion. Dzisiaj niektórzy z ludzi o których będziemy mówili, zostali by zapomniani, ale żyją w naszej pamięci dzięki różom. Kto by wiedział cokolwiek o General Jacqueminot, Marechal Niel, Paul Neyron,czy Ulrich Brunner, gdyby nie tak nazwane róże?
Nomenklatura róż zaczyna się na dobre od cesarzowej Józefiny z Francji, która promowała zapylanie ręczne, a nowo odkryta sztuka dała impuls do tworzenia nowych nazw róż. W 1810 r. Kolekcja Josephine obejmowała tylko 25o odmian lub rodzajów, ale dziś to jest ponad szesnaście tysięcy nazwisk/ Nicolas pisze ten tekst w toku 1936/.
Na początku róże miały opisowe nazwy. A później mamy grecki i ogólnie antyczny wpływ z okresu napoleońskiego, który był wyraźnie odczuwalny, a nowym różom nadawano mitologiczne nazwy jak: Adonis, Bouquet de Venus, Belle Junon, Aglaia, Belle hebe Nymphe, Coupe d’Hebe, Cuisse de Nymphe emue. Temple d’Apollon, Rose Pluton, Belle Helene itp.
W tym też okresie nazwy róż , po raz pierwszy poświęcono/dedykowano/ panującemu monarsze Napoleonowi. Po upadku Napoleona przyszedł czas na Rose du Roi (Rose of the King) czy Rose de la Reine (Róża Królowej), znana z historii jako
pierwsza remontantka.
W miarę tego jak kultura (uprawy) róży rozszerzała się coraz bardziej wśród elity społeczeństwa, stało się wielkim honorem mieć różę nazwaną dla siebie i jest tak do dziś. Długa jest lista Madame (nomenklatura róż opublikowana w roku 1906 r.mówi, że było 1033 “Madame”, a nadto jeszcze kilkaset odmian od , Mesdames, Misses; i wiele z tych róż . są to pamiątki jakiejś miłości damskiej lub oferty pokoju od błądzących mężów. Oczywiście mamy nadto całą hierarchię: marquis, markizy, marchionessy, Princes and Princesses, Dukes i Duchesses, Comtes i Comtesses, Barons i Baronesses; w Anglii my
z kolei mamy długą linię Earl and Ladies. Mogli to być właściciele ziem, na których to ziemiach hodowca róż jako najemca został zlokalizowany, a niektóre z nazw tych róż mogą zapłatą zamiast pieniędzy za czynsz.
Politycy zaszczycili lub też zhańbili - wiele róż, ale te z nielicznymi wyjątkami szybko zniknęły one z uprawy.
Mamy też wiele “Souvenirów”, Wiele z tych “pamiątkowych” róż niesie ze sobą mniej lub bardziej patetyczną opowieść, ale żadna nie wiąże się z większą tragedią niż Souvenir de Claudius Pernet i Souvenir de Georges Pernet.
Klaudiusz i Georges byli synami wielkiego Pernet-Ducher i polegli w czasie pierwszej wojny światowej w tym samym tygodniu. Ojciec Pernet poświęcił im dwie swoje najlepsze róże dlaukochanych synów. Widziałem Perneta w jakieś dziesięć lat później i jego oczy wciąż przygasły i miał łzy, kiedy patrzył na te róże; Zmarł mając złamane serce kilka miesięcy później.
Oczywiście wydarzenia polityczne lub historyczne również imionami róż zostały upamiętnione, a najciekawszym przykładem z nich jest Independence Day, piękna pernetiana dostępna do dziś, a wyhodowana w/ co jest pewnego rodzaju kuriozum!/ angielskiej firmie Bees w roku 1919.
Różę Felicite e Perpetue mamy możność podziwiania od 1888 r. wyhodowana została przez Jacquesa, głównego ogrodnika
Park Neuilly koło Paryża (nawiasem mówiąc, gdzie teraz mieści się Amerykański szpital w Paryżu ). Jego żona będąca w stanie błogosławionym spodziewała się dziecka. Pan Jacques przygotował piękna różę dla potomka, ale nie przygotował się na innego rodzaju dar od niebios. Na świat bowiem przyszły bliźnięta, dwie dziewczynki, ale i na tę niespodziankę Pan Jacques miał odpowiedź. Bliźniaczki – więc i ową różę nazwał Felicite e Perpetue .
Nie mam danych na temat historii życia tych dwóch dziewczynek, ale mam nadzieję, że róża przyniosła im więcej szczęścia niż róża nazwana w roku 188o Betrothal of Princess Stefanie and Archduke Rudolph/zaręczyny księżnej Stephanie i Arcyksiążę Rudolph/, które to zaręczyny zmienił się w bardzo nieszczęśliwe małżeństwo i zakończył się kilka lat później tajemniczą tragedią Meyerlinga. To było kuszące Przeznaczenie, by obciążyć różę taką nazwą./ Nawiasem mówiąc nie wiem o jaka różę chodzi Nicolasowi/.
Generał Jacqueminot zarabiał na ostrogi w armii Napoleona. Kwaterował w garnizonie w Monachium gdzie nauczył się kochać
niemieckie piwo i po upadku Napoleona przywiózł ze sobą do Francji kilku piwowarów. Ten jego browar wg niemieckiej receptury nadal działa i najwybredniejsi mogą zaspokoić pragnienie najlepiej smakującym napojem w Domu Jacqueminota w pobliżu Gare St. Lazare w Paryżu.
Z kolei Marechal Niel był sekretarzem wojny pod Napoleonem III, ale także miłośnikiem róż. Podczas wycieczki po francuskich fortecach bawił w Awinionie. sala bankietowa była obwieszona cudownymi żółtymi różami. Podziwiając te róże, raczył był spytać jak że się ona zowie. Powiedziano mu że jest jeszcze nienazwana i została odkryta przez miejscowego hodowcy kwiatów nazwiskiem Pradel. Marechal wysłał więc do niego list z gratulacjami. Pradel, miał się tak wzruszyć, że zaproponował nazwanie tej róży “Madamme Marechal de Niel. Sęk w tym, że nasz Marszałek był kawalerem.
Na fotografii Dame Edith Helen
Aleksander Dickson II, szkółki swoje miał na włościach przynależących do Lady Edith Helen, stąd róża Dame Edith Helen wyhodowana przez niego w 1925 roku. Wcześniej bo w roku 1893 powstała odmiana Marchiones of Londonderry. dodajmy dla jasności tematu, że Marchioness of Londonderry , to oficjalny tytuł wielmożnej pani Edith Helen. Natomiast Lady Margaret Stewart, Lady Helen Steward i Lady Maureen Stewart były jej córkami i one również doczekały się swoich róż od Aleksandra Dicksona II.
Dorothy Perkins, ten przesłynny rambler powstał mniej więcej w tym samym czasie gdy urodziła się Baby Dorothy, teraz urocza matrona, córka George’a Perkinsa, a następnie szefa firma Jackson i Perkins Company. Wiele lat później George Perkins był w Anglii i powiedziano jej, że będzie miał możliwość spotkać się z panną Dorothy Perkins, dla której nazwano słynną różę. George Perkins był wielkim dżentelmenem i nie rozczarował starej panny!
Margaret McGredy. Kiedy przyszło nam wprowadzić do obrotu handlowego tę odmianę, opisałem ją następująco: Nie znam Margaret, po której nosi imię, ale przypuszczam, że jest to zdrowa irlandzka lassie/młoda dziewczyna/ , ze złotymi włosami i czerwonymi policzkami.Oczywiste nawiązanie do karminowego koloru płatków i ciężkiej kępy żółtych pręcików w środku kwiatu. W czasie moich odwiedzin u rodziny McGredych w roku 1934 o której to już wspominałem, Sam McGredy III, nawiązując do tego opisu,stwierdził, że tego wieczoru będę miał możność poznać Margaret McGredy. Rzeczywiście zostałem przedstawiony matce Sama. Okazało się, że była to około 80 letnia dama, która powiedziała : Jestem Margaret McGredy. Czy pasuję do twojego opisu? Na pewno jesteście w tym samym wieku – odparłem.
Pharisaer. Wilhelm Hinner został oskarżony prazed sądem przez Petera Lamberta, że rzekomo skradł mu siewkę róży i próbował zarejestrować jako swoją. Lambert ten proces przegrał i Hinner z tej radości ową sporną siewkę nazwał Pharisaer co z niemieckiego nie znaczy bynajmniej Paryżanin a faryzeusz, hipokryta. Trzeba przyznać, że miał specyficzne poczucie humoru.
Jest kilka róż Guerina nazwanych imionami pracowników banku Bank of France w Lyonie: Directeur, Mme. Simone i prawdopodobnie inni. Papa Guerin jest dyrektorem biura Bank of France w Lyonie. Jak wiemy z doświadczenia, że dobrą polityką jest , aby utrzymać bankiera w dobrym humorze!
Mme. Caroline Testout była modną francuską krawcową w Lyonie. Onaż to kupiła różę od Perneta aby reklamować swoją firmę i gotowa była za to zapłacić wysoką cenę. Pernet powiedział mi, że najpierw odrzucił tę siewkę jako przeciętną, ale ku jego zdziwieniu róża stała się znany na cały świat.
Gdy miasto Paryż ogłosiło konkurs na różę , która by miała nosić nazwę Ville de de Paris - Pernet czując wagę chwili zgłosił aż dwie odmiany. Byłem w jury przyznającym nagrodę i później byłem świadkiem długiego procesu eliminacji poszczególnych kandydatur aż zostały tylko dwie. Obie siewki Perneta. Wezwany wówczas na konsultacje Pernet sam wskazał na tą, która jest znana dzisiaj jako Ville de Paris jako na najlepszą, bo ta druga zbyt szybko traciła kolor.
Julien Potin
Kilka lat później komitet pracowników sieci sklepów spożywczych Julien Potin przyjechał do Perneta, by kupić różę jako prezent dla swego pracodawcy. Pernet, artysta z temperamentem, odrzucił propozycję, ale po długich naleganiach wskazał na tę różę , która została odrzucona w paryskim konkursie, mówiąc: “Weźcie ją, jest wystarczająco dobra dla sklepów spożywczych”. W ten to sposób róża Julien Potin znalazła się w obiegu publicznym ale nie przyniosła Panu Julienowi szczęścia. Od tego czasu firma Potin upadła, natomiast sam Julien Putin stracił swoją wspaniałą posiadłość i popełnił samobójstwo. dodam od siebie, że o ile róża Ville de Paris zniknęła w mrokach historii róż, to ta odrzucona a potem wzgardzona przez Pernet Duchera, zrobiła u rosarian prawdziwą karierę.
Chateau de Clos Vogueot – zasłużyła na swoją nazwę swoim niesłychanym, rubinowym kolorem, przypominającym najsłynniejszy bordo vintage.
W.E. Chaplin jest starszym właścicielem świetnych angielskich szkółek różanych. Ma ponad osiemdziesiąt lat, ale nadal jest
bardzo aktywny. Gdy zadzwoniłem do niego, zapytał mnie, co ja myślę o róży noszącej jego imię. Powiedziałem, że jeśli by miała jakiś zapach to byłaby idealną czerwoną różą. “Tak”, - odpowiedział, - chłopcy wiedzą, że straciłem zmysł powonienia i zażyczyłem sobie, aby ta róża była dla mnie “.
Dr Van Fleet przekazał jedną ze swoich sadzonek firmie Conard-Jones do rozmnażania. Pan Conard, który miał awersję do pojedynczych róż, i nazywał je dzikimi , długo wahał się, czy wprowadzić ją do handlu. Antoine Wintzer, główny propagator firmy, z niecierpliwością wykrzyknął: “To amerykańska róża; nazwij ją American Pillar i będzie wygrywać na wszystkich konkursach. I faktycznie miał rację. American Pillar, jest dziś najpopularniejszą pnącą amerykańską różą na całym świecie.
Alezane – To bardzo interesująca róża a nazwa Alezane/ gniady/ ma również interesującą historię. Otóż jedna z moich siostrzenic, dziesięcioletnia panienka o brązowo czerwonych włosach, miała w szkole przydomek Alezane, który się jej bardzo nie podobał. Zapewniłem ją że to bardzo ładne imię. i by to udowodnić zaproponowałem hodowcy nazwę Alezane. Sprawiło to dziecku ogromną radość i była to jednocześnie wspaniała nazwa opisowa dla wyjątkowej róży.
Charles Kilham był głównym hodowcą i hybrydyzatorem w firmie Georg Beckwith & Son of England. W dwudziestą piątą rocznicę jego usług pan Beckwith zapytał go, którą sadzonkę uważał za najlepszą – wówczas Pan Beckwith powiedział: “To będzie Charles P. Kilham rose:”
Edithor McFarland -McFarland, zawsze wzbraniał się przed nazwaniem jego imieniem jakiejkolwiek róży. Pewnego wrześniowego poranka, zwiedzaliśmy razem pola firmy Conard&Pyle – Nicolas był w niej podówczas szefem – i zatrzymaliśmy się przed rzędem nienazwanych jeszcze róż Mallerina. Był to wspaniały widok. Doktor spytał: ” Co to za odmiana?” Wówczas ja, naciąłem naręcze tych wspaniałych kwiatów i wręczyłem mu mówiąc : To róże Editor Mc Farland. krótko po tym zdarzeniu, obchodził on swe siedemdziesiąte urodziny, na które jego pracownicy przygotowali ogromny tort urodzinowy udekorowany siedemdziesięcioma kwiatami tej róży.
Henry Ford jest przykładem celowego oszustwa w nazewnictwie, którego nie należy tolerować. Henry Ford, dla którego ta róża została nazwana , to nie jest ten słynny Ford z Detroit ale jakiś przeciętny obywatel, gdzieś z New Jersey, która pozwolił na użycie swego imienia.
Joyous Cavalier ta róża Archera, nazwana została tytułem bardzo słynnego obrazu znajdującego się w Muzeum Brytyjskim przedstawiającego kawalera, w cromweliańskiej zbroi , z barmanką na kolanach i kuflem piwa w ręku. Jowialny wyraz jego twarzy jest arcydziełem portretu.
Lucie Fernand David – nosi imię jedynej córki Fernanda-Davida, niegdyś sekretarza rolnictwa Francji i prezydenta Societe Nationale d’Horticulture de France. Zmarła w wieku siedemnastu lat. Jej ojciec, wdowiec, nigdy nie wyzdrowiał z żalu. Spotkałem go niedługo potem w Bagatelle, a on mnie zapytał:”Jak się Panu podoba róża imienia mojej córki?”W Ameryce róża ta kompletnie zawiodła, ale powiedziałem mu, ‘białe kłamstwo’, “To wspaniała róża”. Po spotkaniu z bliskim przyjacielem, gdy to opowiedziałem, uścisnął mi rękę i powiedział: “Byś wbił mu sztylet w serce, gdybyś powiedział mu prawdę “. Zmarł w 1935 roku.
Lucy Nicolas to moja córka. Kilka lat temu,gdy była ze mną w odwiedzinach u Mallerinów, oni podziwiali jej świeżą ‘nordycką’ cerę a Pani Mallerin powiedziała wskazując na jedną z nowych siewek róż: “Jej kolor jest jak policzków Lucy Nicolas, nazwijmy ją jej imieniem”.
Nationall Flower Guild została nazwana nazwą fundacji działającej na cele charytatywne.Jej założycielka, pani Woods Stewart,był wielkim rosarianinem i ogrodnikiem. Podziwiała tę różę, gdy jeszcze była nienazwaną siewką. Zaproponowałem więc , że nazwę ją jej imieniem, ale ta powiedziała: “Wolę by to była nazwa fundacji, to praca najdroższa mojemu sercu “.
Stratford to róża, którą podarowałem w roku 1935 , Robertowi E. Lee, szefowi fundacji a dochód z jej sprzedaży będzie przekazywany na rzecz fundacji.
Sweett Adeline – ta nazwa pochodzi od tytułu tej miłej piosenki! Dlaczego ? Joe Hill niech powie! Joe Hill był podówczas właścicielem firmy wprowadzającej tę odmianę na rynek.
Willowmere pochodzi od nazwy majątku Admirała Aaron Ward na Long Island. Pernet-Ducher bardzo przyjaźnił się z Admirałem i nazwał róże wszystkimi imionami rodziny /Admirał Ward, Miss Aaron Ward, Mary B. Ward, Constance, Raymond. /Zamknął tę serię nazwą ich domu rodzinnego.
Eclipse. 22 sierpnia 1932 roku, gdy przypadał dzień zaćmienia słońca i wszyscy gapili się na to zjawisko przez przyciemniane szkiełka, ja siedziałem w szklarni oceniając nowe siewki róż. W tym czas odwiedził mnie Leonard Barron, który zauważył małą dziesięciocentymetrową siewkę z ładnym spiczastym pąkiem. Uważaj – powiedział – to bardzo interesujący pąk. Prawie natychmiast zaokulizowałem ją trochę ryzykując utratę tej siewki a zaokulizowane podkładki oznaczałem nazwą Eclipse /Zaćmienie/. Roślina rosła i piękniała a nazwa pozostała.
Wiele róż zostało niejako przeklętych przy urodzeniu wraz z imionami, które im nadano. Zatrzymały one ich rozwój i skazało na śmierć z pogardy i szyderstwa w młodym wieku. Zobaczmy te nazwiska: Baronesse M. van Tuyll van Serooskerken 1922; Mevrouw G. de Jonge van Zwynsbergen 1923; Mevrouw A. del Court van Krimpen 1917; Madame Soledad de Ampuera de Leguizamon 1928; Baronesse A. van Hovell tot Westerflier (1933); Souvenir de Jules Nicolas Mathieu Lamarche 1932 i inne, które są rażącym wyznaniem, że róże te nie są nawet warte spróbowania. Te nazwy mają na ogół lokalny rodowód. Jeśli przez przypadek tak upokorzona róża okazuje się być dobrą, jest wprowadzana do handlu ponownie, w rok czy dwa później pod nową bardziej strawną nazwą.
Kiedy w Holandii w roku 1932 negocjowałem imię dla pięknego sportu od Else Poulsen, dla której to widziałem przyszłość w Ameryce, pomysłodawca, M. Leenders, powiedział mi o swoim zamiarze nazwania go Mevrouw van Straaten van Ness. Z miejsca odrzuciłem ten pomysł. Wtedy jego córka powiedziała: “Dlaczego nie nazwać tej róży o pofalowanych płatkach Permanent Wave . Tak oto ta interesująca odmiana zobaczyła Amerykę.
Na te niezgrabne imiona szczególnie uczulony jest Dr. McFarland , który jest przewodniczącym komitetu rejestracji nowych odmian American Rose Society.
Zeszłego lata napisałem do niego w formie żartu z Hagi w Holandii, list , że mam piękną różę o nazwie: Jonkheer G. F. van Tets van Goidschalxoord. Dżentelmen ten jest nowym prezydentem Holenderskiego Królewskiego Ogrodu i tradycja lokalna zobowiązuje, że dla niego zostanie nazwana ta róża. Biedny doktor Mcfarland napisał mi pełen łez list, o braku wzięcia pod uwagę przez zagranicznych rosarian możliwości naszych anglosaskich gardeł.
Kończąc. Nie odmawiam obcokrajowcowi przywileju nazywania róże w jego własnym języku, ale jeśli róża jest godna dystrybucji uniwersalnej, nazwa powinna być równie uniwersalna i wszechstronna lub co najmniej łatwa do wymówienia we wszystkich językach;