Jubile Papa Meilland
W 2013 roku minęło dokładnie 50 lat,odkąd Alain Melland przedstawił światu swojego najsławniejszego mieszańca herbatniego – różę Papa Meilland. Z tej okazji w firmie wyhodowano różę, która miała uczcić ten złoty jubileusz. Miała w pewnym stopniu nawet przypominać tamten przebój z 1963 roku. Antoine Meilland, miał z pewnością ogromną satysfakcję gdy nadawał swoje imię , z pewnością wielkiej kreacji , swego syna Alaina. Dziś po upływie 50 lat, wnukowie zdecydowali się na nawiązanie do tamtego wydarzenia i świętując jubileusz domu Meillandów nazwali swoją nową kreację poprzez celowe nawiązanie imienia nowej róży do tej sprzed półwiecza.
Mathias Meilland odpowiadający o Meillandów z public relation, tak się o niej wypowiada:”Jubile miał lepszą produkcję i był bardziej odporny. Wybraliśmy więc ją zamiast oryginalnego Papa Meilland. Z tymi samymi aksamitnymi płatkami w bardzo ciemnych kolorach. Ale jeszcze bardziej do sadzenia w ogrodzie niż do przemysłu kwiatów ciętych. Chociaż w dzisiejszych czasach zapach staje się coraz ważniejszy dla niektórych projektantów, kto wie, ile zostanie posadzone w przyszłości dla przemysłu kwiatów ciętych. ”
Nazwano ją oczywiście „Jubile Papa Meilland”.
Chciałbym w kilku słowach przedstawić tą różę. Jest to dość wysokiego wzrostu mieszaniec herbatni,u mnie dorasta do 1 metra wysokości. Ma jednak dość strzelisty pokrój i przez to niewielką szerokość – około 50 cm. Pędy praktycznie bez kolców o bordowym odcieniu i podobnych w barwie dużych owalnych liściach. Są raczej odporne na choroby bo w ciągu dwóch lat nie zauważyłem tam żadnych plam, ale późną jesienią, jeszcze nie do końca dojrzałe pędy atakuje mączniak prawdziwy – o tej porze zmora większości róż. Kwiaty, które miały trochę przypominać jubilata, są nawet podobne. Ale właśnie tylko podobne. Mają ciemno czerwony kolor, ciemniejący wraz z wiekiem i połysk dużo słabszy niż oryginał. Składają się z około 40 płatków. Róża również zapachem miała przypominać oryginał i przypomina. No właśnie tylko przypomina. Aromat jest troszkę podobny w składzie do Papa Meilland ale wyraźnie słabszy i bardziej „płytki”. Plusem jest jednak dość długa żywotność kwiatów, większa niż ma oryginał. Na wodę są niewrażliwe, na duży upał – już niekoniecznie. Krzew kwitnie przez cały sezon ale robi sobie trzytygodniowe przerwy w kwitnieniu. Mrozoodporność – strefa 6,więc teoretycznie większa niż u oryginału ale dla pewności i tak warto go podsypać ziemią.
Nie jest ujawnione jego pochodzenie.
Na koniec,na tym zdjęciu przedstawiłem oryginał,czyli Papa Meilland w celu porównania obu róż – według mnie można je dostrzec dość szybko,chociaż by po kształcie kwiatów i barwie a koronnym elementem porównawczym z pewnością był by zapach. Zestawiając obydwie róże na tych zdjęciach obok siebie,dużo łatwiej można je porównać.
Tekst i fotografie – przez uprzejmość Pan Jacek Kondratowicz.