Alancja

alancja alancja2 alancja3 alancja4

alancja5 wszystkie fotografie – przez uprzejmość Pani Ewa Miszczak.

Róża galijska/ centifolia?/

Róża ta towarzyszy rodzinie Pani Ewy Miszczak od czasu gdy nabyła działkę budowlaną. Posłuchajmy jak sama opowiada: “Otóż: kupiłam z mężem zagospodarowaną działkę budowlaną i stałam się szczęśliwą posiadaczką między innymi tej róży, o której poprzednia właścicielka (w podeszłym wieku) wiedziała tyle, że już jej mama sadziła ją we własnym ogrodzie i mówiła, że to bardzo stara róża. Nie znała jej nazwy odmianowej i ja jej nie znam, mimo, że spędziłam całe dwa tygodnie ferii zimowych w bibliotece Akademii Rolniczej (ówczesnej) w Lublinie przetrząsając książki w poszukiwaniu informacji i  nic.Ta róża – piękna nieznajoma – została już nazwana na nasz prywatny użytek przez moją wtedy 7-letnią córkę, – to “Alancja” i tak ja do dziś nazywamy.

Alancja jest, jak widać, bardzo zmienna, bo na jednym chyba tylko zdjęciu widać jej rozetową budowę i takie maciupeńkie oczko. Jak się z bardzo bliska przypatrzeć, to można dostrzec delikatny marmurkowy wzór, co sprawia, że płatki nie są wybarwione na jednolicie różowy kolor. Poza tym w różnym oświetleniu wychodzi albo bladoróżowa, albo ten róż jest bardziej nasycony, zaczyna kwitnąć – w zależności od pogody – pod koniec maja lub na początku czerwca. Jak do tej pory najwcześniej zakwitła 26 maja. Kwitnienie może przeciągnąć się do końca czerwca, w zależności od wielkości krzewu i ilości gałązek z pąkami. I jeszcze jedna istotna zaleta tej róży – kwiaty są dość odporne na deszcz i nie pamiętam, żeby kiedykolwiek brązowiały.

Moja róża ma dość cienkie (jak gruba kredka), wysokie pędy barwy szarej, wysokości od 1,20 do 1,80, przewieszające się mniej więcej na wysokości mojej głowy :) czyli około 1,60. Jest bardzo mrozoodporna, rozchodzi się po ogrodzie za pomocą rozłogów, kwitnie raz, jest podatna na czarną plamistość (może w gorszym sezonie stracić większość liści i stoi tak jak goły patyk) i nimułkę różaną – zwijają się listki w trąbkę, ale mimo to jest niesamowicie odporna i te choroby jej nie szkodzą – rośnie sobie doskonale. Liście są zielono-szare, szorstkie, dość małe, natomiast pełne kwiaty piękne jak marzenie, delikatnie różowe, bardzo pachnące, rozetowe. Szef napisał, że ma około 25 płatków – patrząc na własne zdjęcie tej róży ma ona ze sto płatków – może to zatem centifolia? Na pędach są z rzadka rozrzucone małe igiełkowate kolce

5 komentarzy do “Alancja”

  1. ewa miszczak napisał:

    Dziś trafiłam na zdjęcie i opis odmiany Aimable Amie i wydaje mi się, że jest ona łudząco podobna do mojej Alancji. Kwiat właściwie taki sam w rozkwicie i pąku. Tylko liście w moich egzemplarzach wydają się ciut krótsze i bardziej okrągłe. No i wzrost – w opisie na tym blogu rośnie do 150 cm, u mnie natomiast dorasta do wzrostu mojego męża, zatem 180 cm w pionie, a właściwie to i więcej, bo końcówki pędów opadają łukowato. Proszę Pana Mariana o obserwację u siebie wiosną i ocenę, czy może będzie to właśnie ta odmiana.

  2. admin napisał:

    B.Dickerson, opracował formularz składający się z kilkudziesięciu pytań, pozwalający mu identyfikować odmianę. Gdy moja zakwitnie, zostanie również poddana temu testowi Czy to coś da? Nie wiem, bowiem może to być lokalna mutacja. Podobną obserwuję u swego sąsiada za płotem. U róż ten typ kwiatów jest dość powszechny. Wg. mnie, najbardziej intrygującą cechą Alancji, jest jej podatność na czarną plamistość. Wynikało by z tego, że jest to rodzaj samoistnego, unikalnego mieszańca.

  3. ewa miszczak napisał:

    Możliwe, ponieważ nie mam w ogrodzie drugiej odmiany tak silnie porażanej czarną plamistością. Poza tym, tylko Alancja jest u mnie atakowana przez nimułkę – przy pierwszych zwiniętych listkach pracowicie rozwijałam je, żeby dopaść robala, ale nigdy jeszcze nie udało mi się go zobaczyć.

  4. Małgorzata Kralka napisał:

    Pani Ewo wzrost nie jest pewną cechą przy identyfikacji, bo często zależy od warunków, dlatego nim sugerować się za bardzo nie powinno, przy tym kryterium powinno się zastosować jakieś widełki , podam taki przykład, moja Rhapsody in Blue ledwo osiąga 1 m jest chuda z tendencją do wąskiego pionowego wzrostu a tymczasem we Francji u Andre Eve widziałam krzaczory mnie przewyższające.
    A ze starych róż o podobnej budowie ze skłonnością do zrzucania liści w sezonie( może to być i czarna plamistość, ale zawsze dosyć wcześnie jak na ta chorobę), jak i wczesnością kwitnienia, podobnym kwiatem i podobnymi liśćmi w tym takim szaro-zielonym kolorze są róże R.Geschwinda, może w tym kierunku powinien iść trop?

  5. Ewa Miszczak napisał:

    Bardzo dziękuję, poszukam :)

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.