Smith’s Parish

smiths-parrish Fotografie – przez uprzejmość Pani Urszula Trętowska – Montisfont Abbey .

Herbatnia.

Synonim -  Równie często nazwana Bermuda Smit’s Parish.

Hodowca – Znaleziona, ale nie wiemy nawet przez kogo i kiedy.

Kwiaty -  To cudak nad cudaki. Może być biała. Albo biało kremowa z czerwonym maźnięcie. Albo  pól kwiatu jest białe a drugie pół czerwone. Albo po prostu czerwona. Kwiaty średnicy 8-9 cm złożone z około 15 płatków. Zakłada okrągłe, pomarańczowo czerwone owoce.

Zapach – pachnąca.

Krzew – wysokości do 150 cm.

Liście jasno zielone, matowe.

Pochodzenie -

Opowieść o tej róży może zacznijmy od wyjaśnienia kilku podstawowych pojęć, które dla Polaka nie muszą być wcale oczywiste. Otóż parish nie ma nic wspólnego z Paryżem. To po prostu po angielsku – parafia. Tak się historycznie przyjęło, że Bermudy, podzielone są na dziewięć Parafii opatrzonych dodatkowo nazwiskiem jakichś tam miejscowych zasłużonych. Ta , o której wspominamy  opatrzono dodatkowo nazwiskiem  Sir Thomasa Smitha, Anglika, pierwszego prezesa East India Company. Nazwa róży natomiast, bez większych ekstrawagancji przejęła nazwę parafii na terenie której została znaleziona. Tak to byśmy wyjaśnili kwestię tej wielce oryginalnej nazwy - Smith’s Parish.

Jednakże Bermudy, choć nie grzeszą wielkością kryją w sobie/ jak tam w ogóle można cokolwiek ukryć/wiele tajemnic. Oczywiście mam tu na myśli tajemnice różane. Te urocze wyspy, słynne z łagodnego i przyjaznego klimatu stały się miejscem schronienia dla wielu róż, które przepadły w uprawie w Ameryce czy też na starym kontynencie. Jestem pewien, że jeszcze znajdzie się niejedna okazja by napisać co też tam ciekawego znaleziono. Dla niecierpliwych, na razie, podam jedynie link do strony społeczności różanej Bermudów. – http://rosesinbermuda.com/ .

Oczywiście od momentu odkrycia tego oryginała, mnożą się przypuszczenia co to za odmiana. Pierwsze przypuszczenia skierowane zostały ku trudnej już dziś do zidentyfikowania fizycznie róży znalezionej przez R.Fortune w ogrodach Ning Po w roku 1844 a która w zapiskach figuruje jako Five Coloured Rose. Oczywiście te pięć kolorów jak to z angielskiego moglibyśmy przetłumaczyć to tylko licentia poetica. Najprawdopodobniej to po prostu taka wczesna chińska striped. Autorzy , zajmujący się różami, są tu podzieleni. Jedni uznają tożsamość tych róż inni twierdzą, że zgromadzony materiał nie upoważnia do takich twierdzeń. Bardzo mi się tu podoba koncyliacyjne stanowisko Charlesa Walkera który w artykule na łamach przywoływanej już strony apeluje by dobrze przyjętej i rozpowszechnionej nazwy  Smith’s Parish nie odrzucać niezależnie wyników przyszłych dociekań.

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.