Otto von Bismarck
Mieszaniec herbatni.
Hodowca – Herman Kiese, rok 1906.
Mimo, że jest to urocza ale jednak już ramotka,nadto można ją nadal nabyć. Jest w obrocie komercyjnym, czyli jest na nią popyt. Ergo – się podoba! Nie wiem co o tym decyduje, może delikatny róż kwiatów wpadający nieco w rzewne tony wrzosowe, a może budowa kwiatów których odwinięte płatki przywodzą nieodparcie na myśl jedną z roślin rodzicielskich a mianowicie La France. Kwiat ma duży, ponad 10cm średnicy , luźnej budowy, złożony z 20-25 płatków.
Chromolitografia z Rosen Zeitung
W magazynie Journal Des Roses z roku 1909 możemy spotkać się z opinią iż jest to róża z wielką przyszłością. Jeszcze raz widzimy na kolejnym przykładzie, że sztuka przewidywania przyszłości od czasu upadku wyroczni pytyjskiej, znacznie podupadła. Natomiast nikt z ówczesnego Journal des Roses nie zwrócił uwagi na znamienny fakt jakim jest nazwanie imieniem kanclerza Bismarcka róży , której korzenie są jak najbardziej francuskie, tak francuskie , jak tylko to sobie można wyobrazić a dawca pyłku to wprost/nie do pomyślenia/ La France! Widać że po sławnym laniu jakie w roku 1870 otrzymali Francuzi od niemiaszków jeszcze do owych czasów nie odzyskali rezonu i z respektem podeszli do nowej kreacji Kiesego, tak jak wcześniej do legionów germańskich.
Chromolitografia z Gallica Biblioteque Numerique – Journal des Roses
Zapach – umiarkowany.
Krzew -
Liście -
Pochodzenie – Madame Caroline Testout x La France. Nazwa jej oczywiście nawiązuje do wielkiego kanclerza Niemiec Ottona von Bismarcka/1815-1898/, nawiasem mówiąc wielkiego “przyjaciela” Polski i Polaków. Na wystawie różanej w Trier w roku 1900, odbył się wielki konkurs gdzie to miano wybrać różę godną nosić nazwę wielkiego kanclerza. Startował do tych “zawodów” również Peter Lambert ze swoją białą kreacją , ale ostatecznie wybrano różową Kiesego. Było to znaczne wyróżnienie jako, że decyzja ta wiązała się z przyznaniem Kiesemu sporej jak na owe czasy nagrody pieniężnej w wysokości 3000 marek. Z nieznanych mi przyczyn, wprowadzenie tej odmiany do handlu znacznie się potem odwlekło i ostatecznie wprowadził ją na rynek w roku 1906 Johan Schmidt. P. Lambert nie odpuścił i ze swoją białą pięknością i w końcu też wygrał nią konkurs w Berlinie, gdzie to otrzymała imię żony przewodniczącego Niemieckiego Stowarzyszenia Róż. - Karl Frau Druschki. Na tym jednakże kłopoty z tą różą się nie skończyły, gdyż wybuch I wojny światowej i ogromne straty na polach bitew spowodowały silne nastroje antygermańskie w Anglii i w Niemczech. Ta piękna róża nie miała szans na sprzedaż pod swoją oryginalną , niemiecką nazwą. Sprzedawano ją więc a Anglii pod nazwą Snow Queen a w USA White American Beauty, natomiast we Francji pod nazwą Reine des Neiges.
Ile jeszcze złośliwości można umieścić na główce szpilki?
Wednesday, 13 March 2013 o godz. 11:31
Uwielbiam czytać te Pana dykteryjki odnośnie róż, Panie Marianie! Fajnie, że chce się Panu ich wyszukiwać.
Wednesday, 13 March 2013 o godz. 14:43
i zaraz widzę tego nacjonalistę Kiese, jak mógł wyhodować takie piekne róże….
Thursday, 14 March 2013 o godz. 17:09
Z zaciekawieniem przeczytałem kolejny Pański artykuł!!!!Podziwiam znajomość historii róż i sposób opisu!!!Białą róże Karl Frau Druschki pamiętam z ogrodu mojego Dziadka Ludwika (lata 40/50)…..U nas w domu jeszcze do niedawna żyła w wieku bodaję 30 lub 40 lat pnąca Freunlein Octawia Hess!!!Róza o pięknym małym pąku a bodajże złotawym kolorze!!!A obok niej rosła “neugięta” pnąca New Dawn!!!!Pozdrawiam “zakręconych” różami!!