William Jesse

william-jesse william-jesse1 william-jesse2

fotografie – Pani Urszula Trętowska w rosarium Lost Beauties 2012.

Nie tylko dzisiaj mamy problemy z prawidłowym zakwalifikowaniem odmian. Problem ten istniał  również i w XIX wieku. Dlatego też i Brent Dickerson w swoim dziele The Old Rose Advisor jeden z rozdziałów poświęcił okazom nie dającym się jednoznacznie zakwalifikować i zatytułował go: Mieszańce róż burbońskich, mieszańce chińskie i noisetta. Tej konkretnie odmianie najbliżej chyba będzie do grupy mieszańców burbońskich, ale jak nazwiemy ją remontantką , to też nie zrobimy błędu, a to ze względu na samo już niejasne zarysowanie kategorii remontantek.

Synonim – Są sugestie, że odmiana ta jest tożsama z California Malton.

Hodowca – Laffay, rok 1838.

Kwiaty w kolorze ciemno różowy z elementami purpury. Kwiaty średnicy 8-9 cm, kulistej budowy , złożone z około 30-40 płatków o nieco jaśniejszych rewersach. Rozwijając się w pełni, przybierają formę płaską odsłaniając coś w rodzaju oczka. Powtarza kwitnienie.

Zapach – mocno pachnąca.

Krzew -W lepszych warunkach jest to forma klimbera, natomiast w naszym klimacie będzie to sporych rozmiarów o wyprostowanym pokroju, krzew. Jako, że ma bardzo elastyczne pędy, może być z powodzeniem prowadzona w formie kolumnowej. Odmiana ta łatwo wiąże duże ilości stosunkowo dużych owoców, jednakże potomstwo z nich nie przedstawia większej wartości.

Liście -bardzo ozdobne,  jasno zielone, matowe o dobrej odporności na choroby grzybowe.

Pochodzenie  - Tu znowu posłużmy się B. Dickersonem “Mam prawo przypuszczać, że burbonka Madame Desprez jest jednym z rodziców  a drugim najprawdopodobniej Brennus. ” Tamże str.115.

I jeszcze jedna ciekawostka. William Jesse jest rośliną mateczną La Reine. I to jest początkiem bardzo ciekawych zdarzeń bowiem La Reine wydaje sport Souvenir de la Reine d’Anglegaterie, ta z kolei wydaje sport Baroness Rotschild a baronessa obdarza nas kolejnym sportem Merveille de Lyon a ten wieńczy ten siąg samoistnych mutacji remontantką Spencer . Oczywiście nie jestem pewien czy to koniec owego łańcucha, po prostu nie znam innych zdarzeń. Posumujmy: mamy tu do czynienia z poczwórnym sportem.

Nazwa tej róży nosi nazwisko angielskiego przyjaciela Laffaya, brata bardziej znanego, Edwarda Jesse, autora m.in. książki “Gleanings in Natural History”.

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.