Sterling Silver
Mieszaniec herbatni, który został wyhodowany przez Panią Gladys Fisher w roku 1957. Dziś byłaby jedną z nielicznych kobiet hybrydyzerek a wtedy to już była zupełnym unikatem! Na dodatek taki sukces.Wyspecjalizowała się w hodowli róż o niezwykłych kolorach, ale Sterling Silver pozostała jej największym osiągnięciem. Po raz pierwszy odmiana ta, zaprezentowana została na 25 festiwalu róż w Newark w roku 1956. Zaprezentowano ją w specjalnie zamówionych przez firmę Jackson & Perkins srebrnych pucharach. Przecież Sterling Silver jest jedna z pierwszych lawendowych piękności i prawie każda współczesna lawendowa ma ją za przodka. Kwiat piękny, niezwykle kształtny, złożony z 17-25 lawendowych ze srebrnym połyskiem płatków o średnicy około 10 cm. Niewątpliwą urodę jej kwiatów uzupełnia bardzo mocny owocowo cytrusowy zapach. Kwitnie doskonale jednakże w klimacie chłodniejszym musi rosnąć w szklarni. Kwiaty doskonale zachowują się w wazonie.
Krzew w sumie niewielki, dorastający do 60-70cm wysokości o bezkolcowych pędach. Liście ciemno zielone, błyszczące. Jest to wybitnie ciepłolubna roślina, 7 strefa mrozoodporności. Wybredna jest też co do stanowiska. Nie wszędzie i nie na każdej glebie będzie dobrze rosła.W klimacie chłodniejszym jej kwiaty będą raczej szare niż liliowe. Jak więc widzimy mimo niewątpliwego uroku, ma też swoje ostre wymagania i jest odmianą dla doświadczonych rosomanes.
Pochodzenie: Morning Mist x Peace , lub nieznana siewka x Peace, lub jak chce Samuel Darragh McGredy, rośliną mateczną była jego Grey Pearl. i nie dziwie się tu McGred’yemu gdyż swoją Grey Pearl wyhodował 12 lat wcześniej
Wspomniałem, że spotkamy ją wśród przodków wielu współczesnych odmian o liliowo “niebieskich ” klimatach. I tak była roślina mateczną /bądź jedną z matecznych/ - Mazner Fastnacht, Blue skies, Silver Star,Harry Edland czy też Violetty Harknessa. Jako dawca pyłku wystąpiła w przypadku takich odmian jak Lavendula, Angel Face czy Seven Seas.
Fotografie: Marian Sołtys rosarium Pruhonice 2011.
A teraz spróbujmy o róży Sterling Silver napisać nieco inaczej. Polskim rosomanom nie jest ona zbyt dobrze znana i dopiero spacer po forach internetowych amerykańskich miłośników róż, pokazuje pewnego rodzaju dwoistość ocen. Samo kompedium wiedzy o różach sygnowane przez ARS pokazuje nam ocenę 5,1 punktu w skali 10 stopniowej i jest to jedna z najniższych ocen jakie tam spotkamy. Jednocześnie jest to jedna z nielicznych róż, które amerykańskim miłośnikom róż są znane z imienia, z nazwy. Z czego to wynika? Ano z jednej strony z tego , że oferuje nam unikalny, interesujący , lawendowy kolor i fantastyczny zapach. A z drugiej? Tą drugą stronę mogą poznać ci z rosomanes, którzy ją posadzą w swoim ogrodzie. I wtedy okaże się, że jej kwitnienie nie jest tak obfite jakiego byśmy dziś oczekiwali od róż, ot kilka kwiatów przez cały sezon. Zdrowotność jej też jest problematyczna a prawdziwe schody zaczynają się gdy będziemy musieli jakoś pomóc jej przetrwać zimę. I nie będzie to takie proste. No dobrze, dlaczego więc wędrując po forach internetowych spotkamy się z licznymi uwagami o nad wyraz obfitym i unikalnym kwitnieniu a jednocześnie nie dane nam było spotkać tak hojnego w kwitnieniu krzewu Sterling Silver w naturze? To psychologiczna zagadka, której rozwiązanie zna każdy z nas , ale nikt nie chce głośno o tym powiedzieć. Ciekawie i bardzo złośliwie mówił o tym zjawisku znany amerykański rosarianin Robert Martin. ” Osobliwe jest zachowanie właścicieli kwiaciarni. Jeżeli tylko poprosimy o bukiet z róż Sterling Silver, nigdy nie zostaniemy odprawieni z kwitkiem jeżeli tylko kwiaciarnia ma na składzie lawendowe róże. Każda zostanie nam przedstawiona jako ta poszukiwana przez nas, co oczywiście niewiele będzie miało wspólnego z prawdą.” Kończąc te nieco filozoficzne rozważania zwróciłbym jeszcze uwagę na sama nawę tej róży. Niewątpliwie została ona nad podziw trafnie dobrana i z cała pewnością służy podtrzymywaniu jej mitu.