Cocorico

cocorico-520 cocorico-519

Tą czerwono pomarańczową floribundę stworzył Francis Meilland w roku 1951. Jej ośmiopłatkowe kwiaty o średnicy 7-8cm tworzą dominujący akcent kolorystyczny wszędzie tam gdzie się pojawią i potrafią rozświetlić nawet najbardziej ponure zakątki ogrodu/jeżeli takie mamy/. Dość mocny, korzenny zapach jest dodatkowym atutem tej nieskomplikowanej odmiany.

cocorico-galicja-2011-382a

Fotografie obok: Marian Sołtys rosarium Borova Hora 2011.

Krzew o pokroju wyprostowanym i bujnie rosnących pędach , które osiągają do 120cm długości.Jeżeli nie jest regularnie przycinana zawiązuje w wielkiej obfitości czerwonopomarańczowe owoce. Liście gęsto rozmieszczone na pędach, jasno zielone, półmatowe. Pomimo tego, że znajduje się w obrocie handlowym od ponad 60 lat jest nadal bardzo chętnie sadzona jako roślina rabatowa.

W roku 1964 , David Ruston z Australii, wyselekcjonował od niej pnący sport, który został nazwany Cocorico clg.

Pochodzenie: Alain x Orange Triumph . Nazwę dla tej róży , według Antonii Ridge miał wymyślić Antoin, któremu świeży jej wygląd  miał przypominać pianie koguta o budzącym się wczesnym poranku.  Historię tę opisuje w swojej wydanej w roku 1965 , książce – For Love of a Rose.

W jakiś czas później, zapewne około 1989 roku/dokładnej daty nie znamy/, w firmie Meilland International powstaje zupełnie inna odmiana, też floribunda, która również dostaje imię Cocorico . Widać z powodów marketingowych to się firmie opłacało, ale odmiana ta nie ma nic wspólnego- poza nazwą – ze swą poprzedniczką. Jak widzimy różni ją kolorystyka. Ale nie tylko. Ta druga Cocorico to  już jest rodzaj małego klimbera. By nie wprowadzać zamętu, sprzedawana jest pod nazwą Cocorico 89. Odmiana ta, została wprost obsypana nagrodami zdobywanymi na największych i najsławniejszych konkursach.  ale czy to jest właśnie ta róża której szukaliście? Osobiście wątpię.

fotografie: Marian Sołtys w roseraie l’Hay 2011.

cocorico cocorico4

cocorico5   Fotografie – ogród różany w Monza rok 2018 . Dalibóg nie prezentuje się oszałamiająco, nie na miarę laureatki największych konkursów, ale muszę przyznać, że widok  czystych liści, wolnych od czarnej plamistości, robi jednak dobre wrażenie. Dodam, że róże w ogrodzie Monza nie są chronione chemicznie i zachowanie czystego konta jest dla nich nie lada wyzwaniem.

 

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.