Dombrowski Dembrowski
fotografie – przez uprzejmość – Pani Urszula Trętowska – Montisfont Abbey
Mieszaniec róży burbońskiej .Portlandzka. Damasceńska.
Synonim – Obcokrajowcy mają problem z właściwą nazwą dla tej odmiany. Ani jedna ani druga z tych nazw, które wymieniam w tytule nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Wyjaśniam to szerzej w dalszej partii tego artykułu. Prawidłowa nazwa powinna brzmieć Dąbrowski. Generał Jarosław Dąbrowski.
Hodowca – autorstwa J.P.Viberta / a być może i Victora Verdier/z roku 1840, ale HMF podaje rok 1849.
Kwiaty o średnicy 8-9cm w kolorze szkarłatnym z fioletowym odcieniem, pachnące. Kwitnie bardzo obficie, czasem powtarza kwitnienie jesienią.
Krzew wysokości około 120cm, dobrze krzewiący się odporny na choroby.
fotografie – przez uprzejmość – Pani Urszula Trętowska – Montisfont Abbey
Pochodzenie niepewne.
Vibert ów horticuler et voltigeur, służąc pod Napoleonem z całą pewnością musiał słyszeć o generale Jarosławie Dąbrowskim. Myślę , że znał go nawet osobiście i musiał go sobie dobrze cenić skoro zdecydował nazwać różę tak niemarketingowo brzmiącą nazwą. Jednakże uważam, że nie powinno to stanowić zasadniczej przeszkody w próbie przywrócenia jej do handlu w naszym kraju. Jestem pewien, że znalazła by wielu nabywców.
Jednakże jest pewien problem. To co spotykamy obecnie w handlu niezbyt odpowiada opisom dziewiętnastowiecznym. Dodatkowo Brent Dickerson z którego zdaniem trzeba się dziś bezwzględnie liczyć, twierdzi, że mamy do czynienia z dwiema różnymi różami . Jedna to opisywana właśnie Viberta a druga to Victora Verdier, damasceńska, będąca sportem od damasceńskiej Pope . Póki co nie rozdzielam tych dwu opisów, bo co do drugiej, to najprawdopodobniej już jej nie ma na tym najlepszym ze światów. To nie koniec zamieszania gdyż Dickerson , niekoniecznie znający zawiłości naszej historii pisze, w artykule na stronie Paula Bardena, że chodzi tu o Edwarda Dembowskiego, przywódcę niezbyt udanej ruchawki w Krakowie z roku 1846. Powtórzę jeszcze raz. Nieprawdopodobne się wydaje by Vibert mógł pominąć tak sławnego towarzysza broni z armii napoleońskiej a honorować jakiego nieznanego E. Dembowskiego, którego główną zasługą było to, że zginął – na dokładkę już po fakcie wypuszczenia tej odmiany do obrotu handlowego.
Szkoda tego całego zamieszania, bo to ważne polonicum.