Else Poulsen
Fotografie Marian Sołtys Sangerhausen 2009.
Floribunda/mieszaniec poliantha/.
Hodowca Wyhodowana w stajni Poulsenów – przez Svend Poulsena – w roku 1924.
Synonim – Inna nazwa używana w USA to Joan Anderson.
Kwiaty - zuchwało różowe, pojedyncze do półpełnych o 10-15 płatkach, średnicy 6-7 cm. o umiarkowanym zapachu. Zaczyna kwitnienie bardzo wcześnie i kwitnie obficie i praktycznie w sposób ciągły przez cały sezon.
Krzew wysokości 90-150cm, liście ma bardzo ładne, ciemno zielone,w młodości czerwono brunatne, błyszczące o niepełnej odporności na choroby grzybowe. Mrozoodporność strefa 5-6 usda. podawana różnie – w zależności od źródeł.Może być wykorzystywana do uprawy w pojemnikach, jednak najlepiej prezentuje się w masie na jednokolorowych rabatach różanych.
Else Poulsen, to bardzo znana róża i nadal jest uprawiana. Tym razem – widziałem dużą rabatę złożoną z tej odmiany z jarzącym się wiśniowo różem na słońcu przed lotniskiem w Kairze nie tak dawno temu. – wspomina w roku 1971 Samuel McGredy IV.
Pochodzenie: Orleans Rose/polianta/ x Red Star/mieszaniec herbatni/. Tej samej krzyżówki Svend Poulsen, otrzymał jeszcze siostrzaną, czerwoną Kirsten Poulsen .
Gdy w roku 1912 Dines Poulsen wyhodował pierwszą krzyżówkę polianty z mieszańcem herbatnim /Rothatte/zapewne jeszcze nie zdawał sobie sprawy z rewolucyjności swego kroku. Była ona zresztą klasyfikowana jako hybrid poliantha/mieszaniec polianta/. Prace w tym kierunku kontynuował jego młodszy brat Svend Poulsen, zmierzając konsekwentnie do wyhodowania róż odpornych na trudny duński klimat. W 1924 roku W wyniku krzyżówki Orleans Rose i Red Star Svend Polusen uzyskał dwie wybitne róże: różową Else Poulsen i czerwoną * Kristen Poulsen.* Obie były wyraźnym postępem w stosunku do wyjściowej polianty Orleans Rose. Kwiaty miały prawie dwakroć większe o ciągłym, pozbawionym przerw kwitnieniu. Większe były też krzewy.Wiechy kwiatowe usytuowane były nad liśćmi.Zdobyły w swoim czasie ogromną popularność na całym świecie. Zwłaszcza w kręgach rosarian Amerykańskich i Angielskich wywołała wielkie poruszenie. Firma Jackson & Perkins , która w USA sprzedawała Else Poulsen pod nazwą Joan Anderson , szybko dostrzegła wielki potencjał handlowy tkwiący w tej nowej grupie róż proponując dla nich nazwę floribunda i zlecając E. Boernerowi- zwanemu potem Papa Floribunda- prace nad tą grupą róż. Wyhodował niebawem około 60 odmian z czego aż 11 uzyskało wyróżnienia AARS. Wracając jednakowoż do naszej Else Poulsen. Wykazała się ona niezwykłą zdolnością tworzenia samoistnych mutacji. Ja doliczyłem się ich dziesięciu! ale i tak nie przebiła mamuśki która dała 24 sporty. Jak widać było to rodzinne. I tak były to: różowa Cherie, karminowo czerwone Else’s Rival, ciemno różowa Jouyus, jasno czerwona Koralle, łososiowo różowa May,jasno czerwonaMrs Olive Sackett, purpurowa Nutzwedell, łososiowo różowa Rosella no i wreszcie ciemno czerwona Rote Else. Nie jest wykluczone , że to nie wszystkie. Jeżeli nawet tak, to bacząc na jej niezwykłe zdolności postarajmy się by lista nie była kompletną.
I jeszcze opinia Pana Jacka Kondratowicza, który miał przyjemność spotkać się z Else osobiście. Wspaniały jest zwłaszcza wątek anegdotyczny. Ja, chciałbym tylko powiedzieć, że ów wątek “przemytu” z punktu widzenia prawodawstwa amerykańskiego jest niezwykle poważnie traktowany. Że amerykanie nie mają w tym zakresie – jak by powiedział słynny złotousty prezydent – poczucia humoru – to mógł się przekonać bodajże Roman Polański.
Fotografie – przez uprzejmość Pan Jacek Kondratowicz.
” Zacznę nietypowo bo od wad a w zasadzie jednej – róża ta jest niestety nieodporna na czarną plamistość, równie łatwo w niesprzyjających warunkach poddaje się mączniakowi prawdziwemu. Praktycznie wymaga nieustannej ochrony chemicznej. Co w zamian za to mamy? Ano mamy nieprzerwanie kwitnące krzewy od końca maja do praktycznie końca roku. Kwitnące kwiaty,często już na bezlistnych łodygach giną dopiero pod warstwa śniegu. Jest to typowo, jak już Pan wspomniał, róża przeznaczona na rabaty.Dość łatwo się rozmnaża zarówno przez szczepienie jak i sadzonki. Kwiaty na gliniastej bogatej w potas glebie, przyjmują bardzo ładny głęboki odcień różu. Kochają pełne słońce ale nie znoszą długotrwałych deszczy. To w zasadzie tyle tytułem uzupełnienia, ciekawostką jest jeszcze fakt w jaki sposób pierwszy krzew tej odmiany znalazł się w ogrodzie mojego pradziadka. Mianowicie pochodził on z…”przemytu”,albowiem został przywieziony przez swojego właściciela z Saint Louis,w stanie Missouri w USA pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku a do mojego obecnie ogrodu trafił dopiero we wczesnych latach powojennych.
Thursday, 15 January 2015 o godz. 17:59
mam nadzieje ze w tym przypadku okaza troche wiecej poblazliwosci. a tak powazniej to krzew ten na europejska ziemie zszedl ze statku oczywiscie jeszcze jako joan anderson,dopiero podczas inwentaryzacji na poczatku lat szescdziesiatych,dzieki mojemu dziadkowi wrocil do swojej nazwy,jak sie to mowi,de domo czyli else poulsen.