Madame Joseph Perraud

mme-joseph-perraud.jpg Fotografia Elżbieta Sołtys Europa Rosarium Sangerhausen 2009.

Mieszaniec herbatni, przepiękna róża wyczarowana przez Jean Gaujarda w roku 1934. Znana  bardziej chyba była po anglosaską zwięzłą nazwą Sunburst. Kwiat to złoto i oranż z cieniami miedzi. Kwiat 30 płatkowy o średnicy około 10cm, o budowie bez zarzutu ze wspaniałym mocnym zapachem.

Elegancki krzew , około 1m wysokości z pięknymi błyszczącymi liśćmi, doskonale sprawował się jednakże jedynie w przychylniejszych klimatach, gdzie to czarna plamistość nie jest problemem. Gdy się pojawiła, wszyscy byli pod jej urokiem, nie powinno więc dziwić, że zdobyła dwie podówczas najważniejsze nagrody: Złoty medal  Bagatelle w 1934 roku i w tymże roku zloty medal na trial różanym w Lyonie.

Pochodzenie: Julien Potin x nienazwana siewka.  Madame Joseph Perraud, to wspaniała odmiana rodzicielska, występowała jako roślina mateczna, lub jako dawca pyłku  w tworzeniu niezliczonych ilości odmian. Tu pozwolę sobie wymienić jedynie małą część z jej potomstwa. Jest jedną z roślin rodzicielskich *Diapason*, Campanile, Madame Dieduonne, Parure D’Or, Dolce Vita, Bettina, Albert Gilles, Paris 2000, Anthor, Michigan,Agena,Mitzi, Vatican,Mme Yves Latieule,  Apogeee , czy moja ulubiona Beaute .

Gdy Joseph Pernet Ducher -” Czarodziej z Lyonu” zmarł w roku 1928, schedę po nim przejął Jean Gaujard. Gdy w roku 1934, ukazała się na rynku Madamme Joseph Perraud wszyscy byli przekonani/inna rzecz czy słusznie/ , że jest to ostatnie dzieło Czarodzieja.

Jeszcze słowo o nazwie tej odmiany. Joseph Perraud , to słynny paryski kwiaciarz z Place Bellecourt a sama róża poświęcona jest oczywiście jego małżonce. W latach trzydziestych ub. wieku , inny producent róż, J.P.Guillot, dostarczał duże partie róż do tej kwiaciarni. Wysokość jednorazowych rachunków sięgała 600 franków. Oczywiście ze względu na wysokie koszty transportu partie te musiały być odpowiednio duże, ale jak widzimy interes rozwijał się doskonale.

perraud perraud2 perraud3

perraud4 Fotografie – przez uprzejmość Pan Jacka Kondratowicza , który o niej tak opowiada.

Róża ta,niemal cudem uratowana z zimowego pogromu 2012 roku,dopiero tego lata zaczęła odzyskiwać siły. Odmiana ta prawdopodobnie trafiła do mojego ogrodu w latach sześćdziesiątych.Niestety nie potrafię wskazać dokładnego roku ale za to wiem na pewno,że przyjechała ze szkółki  Pana Wituszyńskiego w Kutnie,ponieważ taki ma odnośnik w starych dziadkowych zapiskach. Jak pan wspomniał, kwiat ma przepiękny. Podstawowa barwa to ciemny pomarańcz z różowiejącymi brzegami płatków,na których skrzą się też wszelkie odcienie złota i miedzi. Przekwitający kwiat tworzy prawdziwy spektakl kolorów. Załączam też zdjęcie takowegoż. Kwiaty wyrastają raczej pojedynczo na pędach ale zdarzają się i potrójne. Żywotność kwiatu to w zależnosci od pogody tydzień do max dziesięciu dni.Urody dopełnia fantastyczny zapach. Bardzo silny,rzekłbym nawet gęsty, ale  szlachetny,różany i upajający. Prawdopodobnie to zasługa jej wyjątkowo obfitego nektaru,bowiem jest to ulubiona róża moich pszczół. Zawsze w środku kwiatu jest tłoczno.W chwili obecnej posiadam pięć sztuk tej odmiany. Ta ilość to wynik nauczki jaką dostałem od natury w lutym 2012. Nigdy więcej żadnej odmiany tylko w jednym egzemplarzu! Róże te cechuje dość silny wzrost, kolczaste pędy i muszę przyznać, piękne błyszczące,soczyste liście. U mnie dorasta do ok 1 m i szerokości ok 60 cm. Róż ta może rosnąć w pełnym słońcu, wówczas dopiero późną jesienią dopada ja czarna plamistość. Przy deszczowej pogodzie jest wrażliwa na mączniaka rzekomego ale bardzo odporna na rdzę. Mrozoodporność dobra.

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.