Joseph Rotmund

joseph-rpthmund

joseph-rpthmund2   fotografie w rosarium pani Małgorzaty Kralki 2013 .

Hybrid rubiginosa.Wyhodowana przez Wilhelma Kordesa w roku 1940. Kwiaty półpełne i pełne, mocno pachnące w kolorze różowym z żółtym. Kwitnie wiechami kwiatów, raz w sezonie a kwiaty rozwijają się z małych owalnych pąków.

Liście skórzaste, mrozoodporność 6 strefa usda.

Pochodzenie: Joanna Hill x Magnifica.

Róża, która wywarła ogromny wpływ na całą grupę róż Buck’a. Griffith Buck nakreślając sobie plan wyhodowania mrozoodpornych róż, prace swoje rozpoczął od rosa laxa, ogromnie odpornej na wszystko róży syberyjskiej. Nie szło mu jednakże z tym najlepiej. Gdyby nie wsparcie Pedro Dota, pewnie by zarzucił te próby. W tym trudnym momencie rękę podał mu Wilhem Kordes, który zasugerował mu krzyżówkę właśnie z Joseph Rothmund. Był to strzał w dziesiątkę, choć z pierwszego krzyżowania Buck otrzymał tylko pięć siewek. Cztery były białe jak rosa laxa a piąta w kolorze Josepha Rothmund. Tą właśnie siewkę zaczął krzyżować z różami ogrodowymi a pierwszym jego sukcesem była róża Applejack, która powstała z krzyżówki opisywanej wyżej siewki z różą Goldbush. Wprawdzie J.Rothmund bezpośrednio jako roślina rodzicielska występuje tylko czterokrotnie  - Applejack, Paloma Blanca, Prairie Breeze i Prairie Valor.  To jednakże przez to iż wzięła udział w kreacji jak gdyby róży pierworodnej w całej rodzinie Buck’a – Applejack – wywarła ogromny wpływ na całą rodzinę.

Co było dalej, wszyscy już wiemy z artykułu o różach Buck’a . Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na jeszcze dwie kwestie. Rosa laxa, okazała się znacznie bardziej wdzięczną rośliną jeżeli chodzi o przekazywanie cech odpornościowych niż rosa rugosa a mieszańce G. Bucka zdają się mieć znacznie większy potencjał rozwojowy niż hybrid rugosa. Spotykamy w obrocie bardzo udane odmiany będące kontynuacją prac Buck’a , ale to temat na inny artykuł.

Druga kwestia, to rola jaka odegrał w tym Wilhelm Kordes. Jego postawa jest ze wszech miar godna szacunku. Tak mogą postąpić tylko najwięksi. I w niczym nie umniejsza wagi jego czynu fakt, że mógł się czuć zobowiązany do pewnego rewanżu wobec hodowców amerykańskich, po tym jak Gene Boerner przekazał mu po wojnie korzyści jakie osiągnął wykorzystując w czasie wojny kreacje Kordesa, choć w świetle wówczas obowiązującego w USA prawa/ wojennego/ czynić tego nie musiał. Ten szlachetny czyn Boernera pozwolił Kordesowi stanąć na nogi po pożodze wojennej. Jeżeli jeszcze przypomnimy sobie jak szlachetnie zachowała się firma Conard&Pyle w przypadku ocalenia i rozpropagowania dzieła życia Meillanda – Peace, to widzimy już zarys pięknej socjologicznej rozprawy z różą w tle.

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.