Mozart
Jest to klasyczny mieszaniec piżmowy, Lambertiana. spotykana też pod nazwą Rose Mozart. Wyhodowana przez *Petera Lamberta* w roku 1937. Kwitnie pięknie i mocno pachnącymi, małymi / 3cm/pięciopłatkowymi kwiatami w kolorze czerwonoróżowym z białym oczkiem. Kwitnienie jest bardzo obfite, kwiaty są zgrupowane w baldachy, a kwitnienie rozciąga się na cały sezon. Wiąże drobne pomarańczowe owoce.
Krzew o silnym wzroście do 1,5m wysokości, dobrze się krzewiący. Róża widowiskowa zarówno latem jak i jesienią. Pędy wyginają się w pełne gracji łuki. Mrozoodporność strefa 5b usda.
Może być uprawiana w cieniu. Jest bardzo wytrzymała i odporna na choroby. Może być stosowana jako róża okrywowa. To dobry wybór jako krzew wolnostojący, świetnie prezentuje się np. nad zbiornikiem wodnym. Drobnokwiatowa parkowa róża jaką jest Mozart będzie też wspaniałym sąsiadem dla bylin rabatowych.
Fotografia obok Kornelia Smutek Pruhonice 2010.
Delikatne, liliowe kwiaty werbeny/verbena bonariensis/obok purpurowych kwiatostanów pysznogłówki/monarda/ czy ciemno purpurowych liści perukowca będą dla niej doskonałym sąsiedztwem czy też uzupełnieniem. Czerwone cynie mogą być już zbyt mocnym akcentem ze względu na barokowo rozbudowane kwiaty. Chyba, że odwrócimy role i nasza róża stanie się uzupełnieniem dla kępy kwitnącej czerwonej cynii. No ale to jest możliwe jedynie w młodości gdyż jak widzimy na fotografii z Mainau jej rozmiary potrafią być imponujące a show jaki daje jest nie do zapomnienia. Dodajmy jeszcze, że Lambert świetnie dobrał nazwę dla tej róży. Oddaje ona bowiem niezwykle trafnie , delikatność i czystość muzyki Mozarta. Spotkamy się z wielością powiązań i inspiracji muzyki w nazewnictwie róż. tu jedynie wspomnę o wpływach róż na twórczość kompozytorów, że wspomnę o Rose des Bruyeres Schuberta i Le Mariage de roses Cezara Franka. Oczywiście hodowcy hojnie odwdzięczali się kompozytorom. Tu poza przykładami Mozarta czy Schuberta, podam jeszcze takie nazwy jak Opera czy Tosca czy nawet swojsko brzmiąca Polka.
Pochodzenie: Odmianę tę Peter Lambert uzyskał krzyżując innego znanego mieszańca piżmowego hodowli Pembertona *Robin Hood * z mieszańcem herbatnim hodowli Wilhelma Hinnera - Rote Pharisaer . Nie sposób nie przytoczyć w tym miejscu anegdoty którą J.H. Nicolas przytacza w swojej A Rose Odyssey, wspominając tam o procesie jaki Hinnerowi wytoczył kolega rosarianin z Trewiru a mianowicie Peter Lambert. Wilhelm Hinner będąc pracownikiem Lamberta, rzekomo skradł mu siewkę róży i próbował zarejestrować jako swoją. Lambert ten proces przegrał i Hinner z tej radości ową sporną siewkę nazwał Pharisaer co z niemieckiego nie znaczy bynajmniej Paryżanin a faryzeusz, hipokryta. Trzeba przyznać, że miał specyficzne poczucie humoru. Może powiem inaczej: obaj mieli specyficzne poczucie humoru gdyż wszak Rote Prarisaer jest bezpośrednim potomkiem spornej siewki.
Omawiając kwestie związane z pochodzeniem tej róży, warto jest zwrócić uwagę na jej niezwykłe podobieństwo do Balleriny Bentalla. Zwracając uwagę na to podobieństwo Stelvio Coggiati, włoski autor piszący o różach, nazwał nawet je swego rodzaju bliźniaczkami. gdyż poza desygnatami ewidentnie je różnicującymi jak osoba twórcy i miejsce powstania to łączy je w zadziwiający sposób oprócz zewnętrznego podobieństwa również identyczny czas powstania i Robin Hood jako roślina mateczna – gdyż coraz więcej autorów piszących , przychyla się do opinii , że w przypadku Balleriny rośliną mateczną była odmiana Robin Hood.
Moja posadzona została jesienią 2008.
Wolfgang Amadeus Mozart / 1756-1791/. Myślę, że nie trzeba tu nic dodawać.
Fotografie1 i2 : Walentyna Gubała, pozostałe, M. Sołtys n3 w moim ogrodzie nr4 Mainau 2009