Uncle Walter

uncle-walter10-czerwiec-2008-034.jpg uncle_walter.jpg Mieszaniec herbatni wyhodowany przez Samuela Mc Gredy w 1959 roku.

Kwiat karminowo-szkarłatny o średnicy ponad 12cm. o 17–25 płatkach, nie zmieniający koloru, pięknej budowy ale szybko przekwitający, wielka szkoda , że bez zapachu.

uncle-walter uncle-walter2 uncle-walter3

uncle-walter4 Fotografie  w mojej kolekcji 2019 .

Krzew rośnie silnie i wydaje kwiaty na długich pędach, osiągając nawet ponad 2m wysokości. Poddaje się czarnej plamistości ale jest bardzo żywotny i mu ona niezbyt szkodzi. Zimuje w naszych warunkach bez okrycia. U mnie rośnie od roku 1982 a więc od 25 lat bez specjalnej opieki z mojej strony. Mogę nawet powiedzieć, że w pewnym sensie sam się rozmnożył, gdyż z biegiem czasu, miejsce okulizacji coraz bardziej zagłębiało się w ziemi i ukorzeniły się pędy szlachetne o czym dowiedziałem się gdy postanowiłem zrobić koło niej troszeczkę porządku. Odciąłem więc ukorzenione pędy i co najmniej od pięciu lat rośnie sobie na własnych korzeniach doskonale i zdrowo. Inny krzew znalazł się z kolei na ścianie północnej z podniesionym o 30 cm poziomem gruntu. Mimo ocienienia pięknie kwitnie a pędy ukorzeniły się wtórnie. Charakterna róża. Według opinii samego hodowcy, jest to wybitna róża do klimatów chłodnych i wilgotnych.

W roku 1963, otrzymała RNRS Ground Certyficate. Została też ogłoszona różą roku 1963 przez RNRS. Sam hodowca wspomina, że na pierwszym zagranicznym show  – w Valenciennes – na jakim wziął udział, wystąpił właśnie z różą Uncle Walter.

Pochodzenie: Detroiter x Heidelberg.Sama była rośliną mateczną np. Kalahari.  foto n1 ms. Jak widzimy otworzyła się w ten sposób nowa droga pozyskiwania mieszańców herbatnich z wykorzystaniem róż pnących. W roku 2014 uzyskałem siewkę od Ena Harkness  Climbing, która to krzyżówka dała mi mocną ciemno czerwoną krzewiastą różę o parametrach róż parkowych.

Sam Mc Gredy nazwał tą różę na cześć swojego wuja, szkółkarza Waltera Johnstona.
Wszyscy w domu nazywamy ją po polsku i z wielką sympatią, wujkiem.

5 komentarzy do “Uncle Walter”

  1. Bodnar napisał:

    Mam tę różę i bardzo ją lubię,gdy wsadziłam odłamana gałązkę do ziemi ukorzeniła się i od lat rośnie na własnym korzeniu .

  2. Paweł Znamirowski napisał:

    To tak zwana ‘żelazna”róża w naszym rodzinnym domu rośnie od ponad 50.lat.Tak samo jak Sutters Gold i Quinn Elisabeth.Posadzone były w 1969 roku. Mimo,że bardzo słabo pachnie,a ja preferuję mocno pachnące to dla niej zrobiłem wyjątek i w moim ogrodzie mam ją od ponad 20.lat na słabej glebie. Rośnie jak ”koń” z czarną plamistością sobie radzi, nie straszny jej cień i złe warunki,znakomita dla początkujących.Na krzaku przekwita dość szybko,ale ścięta w odpowiedniej fazie do wazonu trwa ponad tydzień.Kwiat pięknie zbudowany,naprawdę wartościowa roślina.Polecam wszystkim miłośnikom czerwonego koloru.

  3. Agnieszka Wierzbicka napisał:

    Panie Pawle, jak Państwo pielegnujecie róże? 50lat? Niesamowite. Długowieczność róż, to bardzo ciekawy temat. Jestem w stanie wyobrazić to sobie w przypadku roz na wlasnym korzeniu. Róże szczepione, to chyba kwestia podkładki i jakiegoś tajemnego przycinania.

  4. admin napisał:

    Proszę Szanownej Pani to nie tak. Nie stosuję żadnej specjalnej pielęgnacji a róże to mają u mnie raczej surviwal. Bo o to mi chodzi.Jak we francuskiej Legii. Kto nie maszeruje , ten ginie. Czasem padam ofiarą takiego podejścia. Na przykład tegoroczny brak zimy i zachowawcze cięcie spowodowało niekontrolowany rozrost krzewów. Zaskutkować to musiało ostrym cięciem po pierwszym kwitnieniu. Wniosek? Ostre, wiosenne cięcie – niezależnie od przebiegu pogody,- jest w naszych warunkach klimatycznych odpowiednie. Co do mieszańców herbatnich na własnych korzeniach. Świetnie rosną i kwitną, ale dalszy spór o to czy okulizować czy sadzonkować seria łagodnych zim – zawiesiła. Z utęsknieniem czekam na -30c przy skąpej okrywie śnieżnej. To będzie ostateczna weryfikacja.
    A tak na marginesie, pozwolę sobie na ostrożną opinię, że kanadyjki na własnych korzeniach doskonale sobie radzą.
    Co do Uncle Walter. Oczywiście , jak napisałem w opisie, rośnie u mnie na własnych korzeniach i nie wygląda dobrze,ale ma u mnie dożywocie. Jak stary koń. Gdy spotkam gdzieś w ofercie handlowej,to kupię sobie młodzieńca. Sam jestem ciekaw czy zachował wigor z przed 60 lat

  5. Agnieszka Wierzbicka napisał:

    Szanowny Panie Marianie, serdecznie dziękuję za cenne dla mnie uwagi. Bardzo ciekawią mnie dwa tematy, jeden to powyższy a drugi to “zmęczenie gleby”. Wracając do róż na wlasnym korzeniu, to posadzilam w tym sezonie sporo “piżmaków” Martina Vissersa, też są na wlasnym korzeniu. P. S. Udało się, sprowokować Pana do subiektywnej oceny “Uncle’a Waltera”. Na pewno będę jej szukać.

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.