Blush noisette

blush-noisette-2

Picture 5 of 19

blush-noisette-

Dotykamy historii , oto bowiem przed nami druga z róż Noisette, wyhodowana około 1817 roku, zwana też Old Blush noisette. Pierwszą bowiem była mamuśka Champney’s Pink Cluster. Kwiaty zgrupowane w bardzo dużych, gęstych wiechach o średnicy kwiatów 5-6cm dobrze wypełnione, złożone nawet z ponad 50 płatków, płaskie w kształcie. Po rozwinięciu się odsłaniają wyraźnie zarysowaną kępkę złotożółtych pylników.

Kolor kwiatów różowy, wpadający we wrzos, z wiekiem kwiaty robią się białe. Niezbyt mocny, korzenny zapach przypomina poprzez dalekie reminiscencje- goździki z nutą piżma. Kwitnie przez cały sezon wielkimi wiechami kwiatów, jednakże lubi by usuwać przekwitające kwiaty.

Krzew o kolczastych pędach dorastających teoretycznie do 2m wysokości, w praktyce tworzy kopiastą gęstwinę splątanych pędów obsypanych kwieciem o wysokości około 1,5m. Liście atrakcyjne, raczej jasno zielone, 7 listkowe, błyszczące. Dobra odporność na choroby grzybowe. Ale nie tylko , bo wydaje się, że jest odporna na wszystko. Graham Thomas w swej pracy  “Rose Book” opisuje , jak przez II wojną , spotkał  w ogrodzie  Jamesa Combera  ogrodnika w majątku Nymans róże którą tamten zidentyfikował jako Blush Noisette. Krzew ten mógł liczyć około 100 lat i cieszył się dobrym zdrowiem.

Pochodzenie: Siewka* Champney’s Pink Cluster* Jak opowiada P. Harkness było to tak:„Ludwik Noisette z Paryża miał brata w Południowej Karolinie i wysłał mu różę Old Blush, którą ten przekazał sąsiadowi John Champney. Ów sąsiad hodował wiele róż m.in. r. Moschata czyli różę piżmową. Około 1802 roku, jeden z jej krzewów wydał owoc powstały najwidoczniej na wskutek zapylenia przez Old Blush. Z uzyskanych nasion, wrosły siewki, kwitnącej latem i pachnącej jak róża piżmowa, różowej odmiany o wzroście zbliżonym do róży czepnej. Była ona tak ładna, że wzbudziła ogólny podziw i do dziś dnia pozostaje w sprzedaży pod nazwą Champney’s Pink Cluster. Filip Noisette wyprowadził od niej kilka obiecujących siewek i w 1817 roku odesłał je bratu do Paryża, gdzie ten wprowadził na rynek najlepsze , znane dziś jako Blush Noisette. Były to krzewy o różowych kwiatach i co najważniejsze powtarzały kwitnienie.”

Nie mogę się tu powstrzymać od pewnego odautorskiego komentarza. Rola braci Noisette w powstaniu tej rasy róż, była powiedzmy to delikatnie, bierna. John Champney też nie może sobie przypisać jakichś szczególnych zasług poza tą iż umożliwił spotkanie /schadzkę?/ róży chińskiej z piżmową. No, ale komuś trzeba było przypisać zasługi. Tak sobie myślę, któż by dziś pamiętał o Ludwiku Noisette/1772-1849/ – skądinąd dobrym ogrodniku, wynalazł wszak ogrody zimowe – gdybyż nie pewna przysługa jaka uczynił dla rosarian. Rozpropagował mieszańca róży chińskiej. Jeszcze tylko jedno pytanie: wiemy , że Filip Noisette przesłał był bratu trzy siewki…

Fotografie: Marian Sołtys w rosarium ogrodu botanicznego w Lyonie 2010, oraz w rosarium Baden 2011. Nadto Małgorzata Kralka i  Elżbieta Kozak w ogrodzie Andre Eve  2011.

Napisz komentarz

You must be logged in to post a comment.