<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Rosemoor</title>
	<atom:link href="http://mojeroze.pl/2011/10/rosemoor/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mojeroze.pl/2011/10/rosemoor/</link>
	<description>Odmiany, uprawa, pielęgnacja, historia</description>
	<lastBuildDate>Mon, 04 Mar 2024 20:35:44 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.5</generator>
	<item>
		<title>By: Ewa Miszczak</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2011/10/rosemoor/comment-page-1/#comment-104303</link>
		<dc:creator>Ewa Miszczak</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Sep 2018 16:51:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.webhost.pl/?p=12757#comment-104303</guid>
		<description><![CDATA[Zakwitła końcem maja przepięknie, a potem nastąpił kataklizm spowodowany chorobami grzybowymi, zupełnie niespodziewany, szczególnie po tak doskonałym zdrowiu w zeszłym roku. Liście mimo wielokrotnych oprysków, zostały porażone czarną plamistością w takim stopniu, że w końcu wszystkie opadły a krzew stał zupełnie łysy. Oprócz oprysków z fungicydów zastosowałam preparat Asahi, bo bardzo chciałam uratować tę różę. I pod koniec sierpnia wypuściła nowe liście, jednakże daleko im do zdrowia. Wykształciła też pąki, które rozwinęły się w normalnej wielkości, zdrowe kwiaty, tak piękne, że daruję temu egzemplarzowi czas do przyszłego sezonu. Zobaczymy, czy przetrwa zimę i czy wiosną  się odrodzi.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zakwitła końcem maja przepięknie, a potem nastąpił kataklizm spowodowany chorobami grzybowymi, zupełnie niespodziewany, szczególnie po tak doskonałym zdrowiu w zeszłym roku. Liście mimo wielokrotnych oprysków, zostały porażone czarną plamistością w takim stopniu, że w końcu wszystkie opadły a krzew stał zupełnie łysy. Oprócz oprysków z fungicydów zastosowałam preparat Asahi, bo bardzo chciałam uratować tę różę. I pod koniec sierpnia wypuściła nowe liście, jednakże daleko im do zdrowia. Wykształciła też pąki, które rozwinęły się w normalnej wielkości, zdrowe kwiaty, tak piękne, że daruję temu egzemplarzowi czas do przyszłego sezonu. Zobaczymy, czy przetrwa zimę i czy wiosną  się odrodzi.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ewa Miszczak</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2011/10/rosemoor/comment-page-1/#comment-102630</link>
		<dc:creator>Ewa Miszczak</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 May 2018 19:55:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.webhost.pl/?p=12757#comment-102630</guid>
		<description><![CDATA[Krzew przetrwał zimę bez żadnego zabezpieczenia, nawet kopczyka nie usypałam. Liście i pędy zdrowe, pąków moc, lada dzień nastąpi rozkwitanie. To jedna z niewielu róż angielskich, których nie zaatakowała bruzdownica i mszyce. Ideał?  Tak.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Krzew przetrwał zimę bez żadnego zabezpieczenia, nawet kopczyka nie usypałam. Liście i pędy zdrowe, pąków moc, lada dzień nastąpi rozkwitanie. To jedna z niewielu róż angielskich, których nie zaatakowała bruzdownica i mszyce. Ideał?  Tak.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: ewa miszczak</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2011/10/rosemoor/comment-page-1/#comment-98470</link>
		<dc:creator>ewa miszczak</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2017 18:44:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.webhost.pl/?p=12757#comment-98470</guid>
		<description><![CDATA[Mamy wrzesień i po całym sezonie mogę powiedzieć, że mój egzemplarz nie miał ani jednego (!!!) chorego listka. Żadnej plamistości, żadnego mączniaka. We wrześniu tego roku, jak wiemy, lało i leje albo mży. Kwiaty odporne na deszcz, nie zlepiają się i nie zamieniają się w mumie, czego najbardziej nie lubię. Rozwijają się ciągle i pachną.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mamy wrzesień i po całym sezonie mogę powiedzieć, że mój egzemplarz nie miał ani jednego (!!!) chorego listka. Żadnej plamistości, żadnego mączniaka. We wrześniu tego roku, jak wiemy, lało i leje albo mży. Kwiaty odporne na deszcz, nie zlepiają się i nie zamieniają się w mumie, czego najbardziej nie lubię. Rozwijają się ciągle i pachną.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: ewa miszczak</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2011/10/rosemoor/comment-page-1/#comment-96919</link>
		<dc:creator>ewa miszczak</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Jun 2017 18:28:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.webhost.pl/?p=12757#comment-96919</guid>
		<description><![CDATA[Mam ją! Kupiłam wczesną wiosną sadzonkę  z gołym korzeniem w szkółce Floribunda w Końskowoli i właśnie zakwitła! Ma 5 zdrowych pędów i na każdym po kilka pączków. Kwiaty niezbyt duże,  ale takie piękne, pełne, delikatnie blado różowe, potem wybielające się, ale gdzieś pozostaje na kilku płatkach jakiś ślad, maźnięcie różu. Zachwycający widok.  Tak bardzo przypomina róże historyczne, że na rabacie, którą wiosną skomponowałam nie ma dysonansu: Rosemoor rośnie pomiędzy Jacques Cartier i Jacques Cartier White. Wyglądają jak z jednej, dobrej rodziny. Ale kwiaty Rosemoor nie chowają się pomiędzy listkami i widać je doskonale na wyniesionej łodydze. Do tego piękny zapach i czego chcieć więcej. Czas pokaże jak to jest z odpornością na choroby i mrozoodpornością, ale póki co mam ucztę dla zmysłów.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mam ją! Kupiłam wczesną wiosną sadzonkę  z gołym korzeniem w szkółce Floribunda w Końskowoli i właśnie zakwitła! Ma 5 zdrowych pędów i na każdym po kilka pączków. Kwiaty niezbyt duże,  ale takie piękne, pełne, delikatnie blado różowe, potem wybielające się, ale gdzieś pozostaje na kilku płatkach jakiś ślad, maźnięcie różu. Zachwycający widok.  Tak bardzo przypomina róże historyczne, że na rabacie, którą wiosną skomponowałam nie ma dysonansu: Rosemoor rośnie pomiędzy Jacques Cartier i Jacques Cartier White. Wyglądają jak z jednej, dobrej rodziny. Ale kwiaty Rosemoor nie chowają się pomiędzy listkami i widać je doskonale na wyniesionej łodydze. Do tego piękny zapach i czego chcieć więcej. Czas pokaże jak to jest z odpornością na choroby i mrozoodpornością, ale póki co mam ucztę dla zmysłów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
