<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Baron Girod de l&#8217;Ain</title>
	<atom:link href="http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/</link>
	<description>Odmiany, uprawa, pielęgnacja, historia</description>
	<lastBuildDate>Mon, 04 Mar 2024 20:35:44 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.5</generator>
	<item>
		<title>By: Agnieszka Wierzbicka</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/comment-page-1/#comment-198931</link>
		<dc:creator>Agnieszka Wierzbicka</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Jun 2021 08:02:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.net.webhost.pl/?p=122#comment-198931</guid>
		<description><![CDATA[Mojemu został tylko jeden pęd, bo wycięłam wszystkie z zaczątkami zamierania. Baron zwyczajnie ma podatność na choroby pędów. Będę to uwzględniać i traktować preparatami ze stabilizowaną H2O2]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mojemu został tylko jeden pęd, bo wycięłam wszystkie z zaczątkami zamierania. Baron zwyczajnie ma podatność na choroby pędów. Będę to uwzględniać i traktować preparatami ze stabilizowaną H2O2</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ada Tarnawska</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/comment-page-1/#comment-198914</link>
		<dc:creator>Ada Tarnawska</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Jun 2021 14:05:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.net.webhost.pl/?p=122#comment-198914</guid>
		<description><![CDATA[Dziękuję za podzielenie się spostrzeżeniami.
Jak zapowiadałam Baron powędrował w nowe miejsce.
Przezimował bardzo ładnie. Wydał sporo listków i wygląda całkiem obiecująco. 
Zobaczymy jak będzie po ciągłych deszczach i wiosennym chłodzie.
Moje róże (poza wyjątkami) mają opóźniony start. Ufając prognozom ciepłej wiosny silnie je poprzycinałam i niestety warunki pogodowe skutecznie je powstrzymują. Za to pięknie się zagęściły :).]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za podzielenie się spostrzeżeniami.<br />
Jak zapowiadałam Baron powędrował w nowe miejsce.<br />
Przezimował bardzo ładnie. Wydał sporo listków i wygląda całkiem obiecująco.<br />
Zobaczymy jak będzie po ciągłych deszczach i wiosennym chłodzie.<br />
Moje róże (poza wyjątkami) mają opóźniony start. Ufając prognozom ciepłej wiosny silnie je poprzycinałam i niestety warunki pogodowe skutecznie je powstrzymują. Za to pięknie się zagęściły :).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Agnieszka Wierzbicka</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/comment-page-1/#comment-198861</link>
		<dc:creator>Agnieszka Wierzbicka</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 May 2021 08:20:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.net.webhost.pl/?p=122#comment-198861</guid>
		<description><![CDATA[Pani Ado, mój Baron gorzej wyglądał przed mrozami niż po. Oczywiście go kopcowałam, ale na ostatnią chwilę. Zauważyłam wtedy zmiany na pędach. Nie było jeszcze mrozów. Stawiam na patogeny zamierania pędów. Rozwijają się w temp. powyżej 4 stopni. Czarna plamistość na pędach wykluczam, bo plamy pojawiły się w grudniu a ona musi mieć ok 15 st do rozwoju.Zwłaszcza, ze na liściach jej nie było.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pani Ado, mój Baron gorzej wyglądał przed mrozami niż po. Oczywiście go kopcowałam, ale na ostatnią chwilę. Zauważyłam wtedy zmiany na pędach. Nie było jeszcze mrozów. Stawiam na patogeny zamierania pędów. Rozwijają się w temp. powyżej 4 stopni. Czarna plamistość na pędach wykluczam, bo plamy pojawiły się w grudniu a ona musi mieć ok 15 st do rozwoju.Zwłaszcza, ze na liściach jej nie było.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ada Tarnawska</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/comment-page-1/#comment-194569</link>
		<dc:creator>Ada Tarnawska</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2020 18:31:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.net.webhost.pl/?p=122#comment-194569</guid>
		<description><![CDATA[Oczywiście, dam znać :)]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oczywiście, dam znać :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Agnieszka Wierzbicka</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/comment-page-1/#comment-194535</link>
		<dc:creator>Agnieszka Wierzbicka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Oct 2020 11:32:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.net.webhost.pl/?p=122#comment-194535</guid>
		<description><![CDATA[Jestem trochę w niezręcznej sytuacji, ze śmiem wypowiadać się na temat róży z którą nie mam doświadczenia. Niemniej, jeżeli po ostatnich dwóch zimach musimy usuwać martwe pędy, to przemarzanie różnicowałabym z chorobami grzybowymi pędów. Może ostre cięcie wiosenne wymuszone martwymi pędami, osłabia kwitnienie, bo kwitnie również na 2letnich pędach? Może ostre wiatry u Pani wysuszają niezdrewniałe pędy? Dlatego chyba należy działać teraz a nie w przyszłym sezonie i zrobić jakąś osłonę, tak żeby była  cyrkulacja powietrza by nie tworzyć dobrych warunków dla grzybów. Z kopczykiem np. z próchnicy, wstrzymałbym się do silniejszych mrozów. Niestety jeszcze teraz profilaktycznie podlałabym fungicydem na choroby pędów. Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję na powtórną wymianę doświadczeń za rok.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem trochę w niezręcznej sytuacji, ze śmiem wypowiadać się na temat róży z którą nie mam doświadczenia. Niemniej, jeżeli po ostatnich dwóch zimach musimy usuwać martwe pędy, to przemarzanie różnicowałabym z chorobami grzybowymi pędów. Może ostre cięcie wiosenne wymuszone martwymi pędami, osłabia kwitnienie, bo kwitnie również na 2letnich pędach? Może ostre wiatry u Pani wysuszają niezdrewniałe pędy? Dlatego chyba należy działać teraz a nie w przyszłym sezonie i zrobić jakąś osłonę, tak żeby była  cyrkulacja powietrza by nie tworzyć dobrych warunków dla grzybów. Z kopczykiem np. z próchnicy, wstrzymałbym się do silniejszych mrozów. Niestety jeszcze teraz profilaktycznie podlałabym fungicydem na choroby pędów. Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję na powtórną wymianę doświadczeń za rok.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ada Tarnawska</title>
		<link>http://mojeroze.pl/2008/03/baron-girod-de-lain/comment-page-1/#comment-194430</link>
		<dc:creator>Ada Tarnawska</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Oct 2020 09:18:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.roses.net.webhost.pl/?p=122#comment-194430</guid>
		<description><![CDATA[Dziękuję za podzielenie się doświadczeniami, to zawsze cenne i ciekawe. 
Baron już przesadzony. Został zaopiekowany na wszystkie możliwe sposoby i zobaczymy. 
Korę rozsypaną mam wszędzie pod różami. Wiem jakie niesie zagrożenia, lecz przede wszystkim z uwagi na gliniastą przesychającą glebę latem, dodatkowo wysuszające wiatry i wystawę ogrodu (południowy stok), a dodatkowo łatwość rozsiewania się chwastów z okolicznych ugorów, ściółkowanie korą traktuję jako wyższą konieczność.
Nicieni nie stosowałam, choć w roku przyszłym z pewnością używać będę tego rodzaju środków. Dursbanem stosowanym po Mospilanie sama czuję się już przytruta.
Pąki róż rozwijają się u mnie dość licznie, w ogóle róże mam zdrowe - nie wiem jak dotąd , co to plaga mszyc, przędziorków, skoczków ani chorób grzybowych. Po prostu przed otwarciem pąków pojawiają się chrząszcze i tną po kolei wszystko.
Oczywiście są w moim ogrodzie odmiany podatne na czarną plamistość, takie jak duża część historycznych róż, hultemie, kanadyjki czy niektóre współczesne (u mnie Eden, Ascot, Chipprndale, Jalitah, Acropolis, Minerva, niektóre angielki, a późną jesienią Lavender Ice, Pashmina), jednak nie stanowi to dla mnie większego problemu. I nie poświęcam tej przypadłości róż większej uwagi.
Liście staram się zbierać przed kopczykowaniem, opryski miedzianem stosuję raz na jakiś czas, wymiennie z mączką bazaltową. Z opryskami działam interwencyjnie. Może to za mało, ale wygląda na to, że jestem zwolenniczką zrównoważonego ogrodnictwa :). 
Wiem, że wszyscy tutaj &quot;trzęsiemy&quot; się nad naszymi różami, dogadzając im na wszelkie możliwe sposoby. Dziś, (tj. po kilku latach, kiedy nasadzenia różane zdominowały mój ogród) staram się traktować róże jak wszystkie inne rośliny - zoptymalizować warunki bytowe, dokarmiać jak należy, ale bez przesady, podlewać mocno, lecz rzadko i niech radzą sobie same. Przecież to mocne rośliny :).

A wracając do kwitnienia Barona, on po prostu nie zawiązuje pąków. Po corocznym przemarznięciu i przycięciu wypuszcza kilka pędów i albo są skoszone przez chrząszcze, albo pąki kwiatowe nie tworzą się w ogóle.
Podobną sytuację miałam tego roku z Madame Knorr. Jakoś rozszedł mi się jej niegdyś piękny krzew, wcześniej pojawiał się mączniak, czarna plamistość, zamierały pędy, więc ubiegłej wiosny poszła radykalnie pod sekator. Krzew zdążył się odbudować, lecz nie zakwitła.
Mogę Pani obiecać, że przyszłej wiosny zwrócę większą uwagę na Barona. Sama ciekawa jestem o co mu chodzi :).]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za podzielenie się doświadczeniami, to zawsze cenne i ciekawe.<br />
Baron już przesadzony. Został zaopiekowany na wszystkie możliwe sposoby i zobaczymy.<br />
Korę rozsypaną mam wszędzie pod różami. Wiem jakie niesie zagrożenia, lecz przede wszystkim z uwagi na gliniastą przesychającą glebę latem, dodatkowo wysuszające wiatry i wystawę ogrodu (południowy stok), a dodatkowo łatwość rozsiewania się chwastów z okolicznych ugorów, ściółkowanie korą traktuję jako wyższą konieczność.<br />
Nicieni nie stosowałam, choć w roku przyszłym z pewnością używać będę tego rodzaju środków. Dursbanem stosowanym po Mospilanie sama czuję się już przytruta.<br />
Pąki róż rozwijają się u mnie dość licznie, w ogóle róże mam zdrowe &#8211; nie wiem jak dotąd , co to plaga mszyc, przędziorków, skoczków ani chorób grzybowych. Po prostu przed otwarciem pąków pojawiają się chrząszcze i tną po kolei wszystko.<br />
Oczywiście są w moim ogrodzie odmiany podatne na czarną plamistość, takie jak duża część historycznych róż, hultemie, kanadyjki czy niektóre współczesne (u mnie Eden, Ascot, Chipprndale, Jalitah, Acropolis, Minerva, niektóre angielki, a późną jesienią Lavender Ice, Pashmina), jednak nie stanowi to dla mnie większego problemu. I nie poświęcam tej przypadłości róż większej uwagi.<br />
Liście staram się zbierać przed kopczykowaniem, opryski miedzianem stosuję raz na jakiś czas, wymiennie z mączką bazaltową. Z opryskami działam interwencyjnie. Może to za mało, ale wygląda na to, że jestem zwolenniczką zrównoważonego ogrodnictwa :).<br />
Wiem, że wszyscy tutaj &#8220;trzęsiemy&#8221; się nad naszymi różami, dogadzając im na wszelkie możliwe sposoby. Dziś, (tj. po kilku latach, kiedy nasadzenia różane zdominowały mój ogród) staram się traktować róże jak wszystkie inne rośliny &#8211; zoptymalizować warunki bytowe, dokarmiać jak należy, ale bez przesady, podlewać mocno, lecz rzadko i niech radzą sobie same. Przecież to mocne rośliny :).</p>
<p>A wracając do kwitnienia Barona, on po prostu nie zawiązuje pąków. Po corocznym przemarznięciu i przycięciu wypuszcza kilka pędów i albo są skoszone przez chrząszcze, albo pąki kwiatowe nie tworzą się w ogóle.<br />
Podobną sytuację miałam tego roku z Madame Knorr. Jakoś rozszedł mi się jej niegdyś piękny krzew, wcześniej pojawiał się mączniak, czarna plamistość, zamierały pędy, więc ubiegłej wiosny poszła radykalnie pod sekator. Krzew zdążył się odbudować, lecz nie zakwitła.<br />
Mogę Pani obiecać, że przyszłej wiosny zwrócę większą uwagę na Barona. Sama ciekawa jestem o co mu chodzi :).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
